AUSTRIACKI SPECJALISTA PRECYZJI.
AYON CD-10 II SIGNATURE.

Przygotował: Arkadiusz Baranowski

Gerhard'a Hirt'a miałem okazje poznać osobiście pierwszy raz kilka lat temu. Bliżej natomiast w zeszłym roku przy okazji prezentacji nowych produktów firmy Ayon. Jego pasja do uzyskania jak najczystszej formy przekazu dźwięku jest godna podziwu i potrafi udzielić się wielu osobom mającym z właścicielem marki Ayon dłuższą styczność. Zresztą ten dzień wspominam mile także ze względu na obecność właściciela firmy Nautilus, p. Roberta Szklarza - dystrybutora sprzętu marki Ayon na nasz rynek. To kolejny fascynat doskonałości brzmienia bez żadnych kompromisów. Robert to nie tylko fascynat dobrego brzmienia, to także ogromny zwolennik dopracowanej akustyki każdego pomieszczenia i przyznam - szczerze go cenię za jego dążenie do połączenia czystości brzmienia z ideałem przygotowania pomieszczenia do celów odsłuchiwania muzyki. Trochę jak widać prywaty i zachwalania, ale nie bez podstawy - Ayon zasługuje na konkretne uznanie w temacie dążenia do czystości brzmienia, a tego nie da się uzyskać poprzez byle jakość samego sprzętu audio ale i byle jakości w przypadku akustyki pomieszczenia w jakim słuchamy naszą muzykę. To dwa nierozerwalne ze sobą światy i należy o tym po prostu pamiętać.

 

Wróćmy jednak do naszego bohatera testu, który jest kolejną już generacją odtwarzacza CD i jako taki ma być kolejnym krokiem zmierzającym do doskonałości uzyskiwanego brzmienia z plyty CD. A ta pomimo wszystkich zapowiedzi jeszcze nie umarła i nadal przyciąga spore grono melomanów opierających się trendom przesiadki na pliki audio (lub streaming muzyki z różnych serwisów  z muzyką).

Austriacki Ayon na rynku od lat buduje swoją pozycje jako producent oferujący swój sprzęt w głównej mierze klientowi świadomemu swoich wyborów oraz poszukującemu konkretnego, do tego wysokiej klasy brzmienia. Z generacji na generację konstrukcje są coraz lepsze w temacie brzmienia ale i awaryjności (która była częstym utrapieniem użytkowników CD tej marki). Nowe modele od lat kilku poprawiane z uwzględnieniem uwag melomanów oferują nie tylko najwyższy poziom brzmienia, ale zaczynają stanowić idealnego partnera na długie lata bezawaryjnej pracy. W dzisiejszych czasach to jeden z tych elementów, który może pokrzyżować ogromną ilość pracy włożoną w przygotowanie całego urządzenia. 

CD-10 II to model ulepszony względem poprzednika, wyłuskano wszelkie możliwe problemy, przeanalizowano od nowa wszystkie wrażliwe elementy odpowiedzialne za brzmienie ale także poprawiono wszystko to, co odpowiada za pracę urządzenia. A skoro Ayon ma być sprzętem najwyższej klasy - wszystko musiało być wykonane na najwyższym poziomie. CD-10 II dzieli się na kilka modeli, SIGNATURE jest tą prawie najbogatszą wersją (przed Ultimate) i ją postaram się w miarę szczegółowo opisać naszym czytelnikom.

Signature został wyposażony w dodatkowy DAC, który odpowiada za konwersję każdego sygnału do postaci aż... DSD. Przy czym to użytkownik ustawia czy chcemy otrzymać sygnał końcowy "jedynie" DSD 128, czy zdecydujemy się na DSD 256.CD-10 II Signature dodatkowo została wyposażona w znacznie wyższej jakości kondensatory sprzęgające firmy Mundorf (seria Supreme). Ich jakości nie trzeba nawet komentować, znawcy "materii" mają świadomość ich walorów i wartości dodanej do samego brzmienia.

Wygląd sprzętu marki Ayon od lat niezmienny (z małymi poprawkami) rozpoznawalny jest praktycznie przez 99% melomanów i audiofilii. Formą i wykończeniem stanowią wzór dla samych siebie - trudno je pomylić z jakimkolwiek innym producentem. I słusznie, rzeczy sprawdzonych, cenionych i wykonanych z klasą nie należy zmieniać!

O ile sama obudowa jest (nazwijmy umownie) klasyczna dla tej marki, o tyle przeprojektowano cały układ top-loadera. Obecnie pokrywa stanowi jedną całość z krążkiem dociskowym. W moim odczuciu - bardzo dobry ruch ułatwiający życie każdemu użytkownikowi odtwarzaczy tej marki. Wiem jak to wygląda w praktyce i przyznam - bywało to irytujące (temat osobnego krążka dociskowego). Nie jest to też nowość w przypadku tej marki, kilka lat temu taki "patent" Ayon już stosował w swoich odtwarzaczach. Mamy więc powrót do przeszłości z korzyścią dla wszystkich.

Tył urządzenia rzecz jasna został wyposażony w  komplet wejść cyfrowych (w końcu mamy wysokiej klasy DAC'a na pokładzie). Wartym też wyróżnienia jest wejście asynchroniczne USB, które jest najwyższej klasy i naprawdę warto z niego korzystać w przypadku połączenia naszego komputera jako źródła muzyki. Tył Ayon'a to także "klasyka w czystej postaci" w temacie wyjść analogowych - mamy więc RCA i XLR.

Rzecz jasna budowy znawcom marki tłumaczyć nie trzeba, po wyjęciu z pudełka całkiem nie lekkiego odtwarzacza będą czuli się "jak w domu" od pierwszych chwil. Istotne zmiany poczyniono więc w sferze samego brzmienia niż budowy. Ewolucja godna mistrza opartego o firmowy konserwatyzm, żadna rewolucja przewracająca świat do góry nogami każdego melomana opierającego swój system o urządzenia z Austrii.  Przetwornik D/A AKM AK4490EQ pracujący jako serce 768kHz/32-bity + DSD 256 jest obecnie jedną z najbardziej cenionych "kości" na rynku w przypadku produktów audio. Wartym zaznaczenia jest w tym przypadku jej spory potencjał oraz doskonały wpływ na całe uzyskiwane brzmienie. Pisząc o kwestiach technicznych (których nie jestem maniakiem) wartym odnotowania i podkreślenia jest dynamika: > 119 dB. 

Skoro nie przemawiają do mnie kwestie techniczne (a te znajdują się na dole recenzji) skupmy się na samym brzmieniu. A te jest na wskroś analogowe, budujące cieplejszy przekaz w każdym praktycznie zakresie pasm. Wysokie są konturowane z doskonałą precyzją, ale przy okazji nie ma nawet cienia poczucia jakiejś cyfrowej naleciałości. Przyznać należy zgodnie z prawdą, że ten rodzaj brzmienia jest najbardziej pożądaną cechą w przypadku odtwarzaczy CD. Ayon w najnowszej odsłonie charakteryzuje się rewelacyjną plastyką, jest w tym przekazie znacznie więcej finezji niż można by się spodziewać po klasycznym odtwarzaczu CD.

Mocnym atutem jest trójwymiarowość sceny przy czym zaskoczę wielu - w tym temacie testowany wcześniej Lyngdorf CD-2 wypadł w mojej subiektywnej ocenie znacznie lepiej. Za to testowany Ayon z racji faktu rodowodu lampowego wypadł ciekawiej w średnich zakresach oraz niskich tonach, które brzmiały niezwykle realistycznie i były mocniej dociążane względem wspomnianego wcześniej CD-2.

Rzecz jasna konstrukcja obydwu jest zgoła inna i sama cena także nie jest właściwa, by stawiać na przeciw siebie te dwa odtwarzacze. Przykład jaki podałem ma raczej charakter porównawczy, czego należy się spodziewać inwestując znacznie większą kwotę do odtwarzacza z jeszcze wyższej półki do tego zbudowanego w oparciu o ideę lamp.

Godnym rywalem w tym temacie byłby Cary Audio DMC 600, ale nie o bój na śmierć i życie chodzi czy o wykluczenie jakiś rozwiązań/marek, a o możliwość wyrobienia sobie skali porównania. Ayon CD-10 II jest mistrzem różnicowania niskich tonów, tutaj można uznać go za wzór godny naśladowania. Oczywiście cena ponad 20 tyś. złotych za odtwarzacz powoduje, że nasze oczekiwania też są inne względem brzmienia i brak takich oczywistych elementów jak finezja, gładkość, precyzja, zaznaczanie najdrobniejszych detali oraz dynamika wykluczyłyby ten model z walki o (nazwijmy umownie) podium dla zwycięzców. Ale w tym konkretnym przypadku mamy wszystko w odpowiednich proporcjach i z właściwym zachowaniem wszystkich tych atutów "za" względem prawdziwości samego nagrania. 

Ayon CD-10II jest doskonałym kompanem dla swoich rodzimych konstrukcji o podobnej lub nawet wyższej cenie. Ale bez obaw wstawicie go praktycznie z każdym wysokiej klasy wzmacniaczem. Osobiście wybrałbym jedną markę z powodu świadomości jakie konstruktor i właściciel Ayon'a ma podejście do budowy systemów audio. Można w skrócie określić to zdaniem "wszystko dobrze gra, ale najlepiej jak zestawiamy Ayon'a z produktami... Ayon'a". I nie są to czcze słowa, bo będąc na wielu prezentacjach sprzętu z Austrii nie można negować takiej właśnie koncepcji budowy swojego systemu. 

Znaczącym w tym wszystkim są dwie rzeczy: cena, która obejmuje już produkty naprawdę wysokiej klasy z pułapu High End (ale jeszcze nie najwyższego TOP'u). Kolejną rzeczą jest zestawienie tego z odpowiedniej klasy wzmacniaczem (lub co lepsze) zbudowanie systemu w oparciu o monobloki i konkretny pre tej samej firmy. Dla ludzi o odpowiednio dużym zasobie "fantazji" - kierunek jak najbardziej właściwy do budowy systemu dającego najwyższej klasy brzmienie. My w redakcji schodząc ciut poniżej gwiazd rekomendujemy najnowsze dziecko Gerarda Hirt'a jako sprzęt adekwatny nazwy High End. Reszta Panowie zależy już tylko od Was samych i możliwości tych  wszystkich "złotych" kart. Jeśli wszystko w tym zakresie jest po Waszej myśli i zgodnie z Waszymi potrzebami - CD-10 II Signature odkryje świat brzmienia prawdziwie analogowego, z całym bogactwem dźwięków zawartych na płytach CD.

Dystrybucja na Polskę: https://nautilus.net.pl

Specyfikacja techniczna:
- Lampy: 6H30, 6Z4 (6C4P)
- Dynamika: > 119 dB
- Pasmo przenoszenia (CD): 20 Hz – 40 kHz Impedancja wyjściowa RCA/XLR: ~ 300 Ω
- Wejścia cyfrowe: 75 Ω S/PDIF (RCA),
- USB – 24/384 kHz, DSD 64x/128x, TosLink
- Wyjścia analogowe: RCA & XLR
- Stosunek S/N: > 119 dB
- THD (1 kHz): < 0,001%
- Moduł DSP/PCM → konwerter dla wszystkich sygnałów PCM: DAC, USB, Streamer
- Kondensatory sprzęgające Mundorf Gold/Silver
- Wymiary (WxDxH): 480 × 360 × 120 mm
- Waga: 13 kg

Nasze odsłuchy oparliśmy o następujący materiał muzyczny: