MAREK BILIŃSKI I REEDYCJA ALBUMU "FIRE".

POZYTYWNA ENERGIA, MISTRZ JAK ZAWSZE TRAFIA W NASZE GUSTA 

(BEZ WZGLĘDU NA TRUDNY CZAS)!

Przygotował: Arkadiusz Baranowski

Marek Biliński (napiszę to wprost) rozpieszcza wszystkich swoich fanów od dobrych kilku miesięcy. Oczywiście, muzyka mistrza od dekad sprawia ogromną przyjemność nie tylko w kraju, ale za granicą sporej rzeszy melomanom.

Ostatni cykl wydawniczy (reedycje kolejnych albumów) jaki jest realizowany i w limitowanej ilości dostępny na rynku cieszy się sporym zainteresowaniem, ale mowa tu o wydaniach stricte winylowych. Świat analogu (czarnej płyty) ma swoje białe kruki, a co z wielbicielami muzyki zapisanej zerami i jedynkami"? I dla nich artysta przygotował szczególne wydawnictwo, które jest kompletnie inne od całości dokonań muzycznych - ale rzecz oczywista wpisuje się w całość dyskografii Marka Bilińskiego. Mowa tu o płycie "Fire", a raczej jej właśnie ukazującej się reedycji w wersji cyfrowej (pliki). Szczególnej pod każdym względem, od strony graficznej po samą zawartość. Do albumu "Fire" spora część świata melomanów już zdążyła się przyzwyczaić. Dzieło wnikające treścią w duszę artysty przy tym jakże inną, niż tą znaną z takich pozycji jak "Dziecko Słońca" czy "Ucieczka z Tropiku". "Fire" to album sięgający niejako do korzeni artystycznych muzyka, to pewien powrót do czasów progresywnego rocka, części życia nierozłącznej Marka Bilińskiego, ale całkowicie innej od powszechnie znanej - solowej. Warto w tym miejscu polecić wszystkim zainteresowanym, aby poświęcili czas i w wolnej chwili zanurzyli się w czas przeszyły, i zapoznali z całą twórczością muzyczną naszego Polskiego kompozytora muzyki elektronicznej.

Ale wróćmy do naszych (obecnych) czasów i ukazującej się reedycji albumu "Fire". Wyjątkowość tej pozycji nie polega na fakcie powrotu jedynie do "odświeżenia" po 12 latach wydawnictwa wszystkim znanego, nic z tych rzeczy! 

Mistrz Marek uznał za stosowne dokonać istotne poprawki w samych nagraniach znajdujących się na albumie, jak sam mówi:

„Po przesłuchaniu płyty “FIRE” z 2008 roku doszedłem do wniosku, że popełniłem kilka błędów, szczególnie w sferze kompresji nagrania. Dlatego wróciłem do czystych wersji po miksie i zrobiłem jeszcze raz mastering do każdego utworu”

Dla przykładu twór "Błyski kolorów" obecnie "mieni się innymi barwami". Jak wszyscy wiemy, temat tego utworu podzielony jest na dwa głosy z rozbudowaną perkusją, w środku słychać lot samolotu. Jest to wprost nawiązanie artysty do tragicznych wydarzeń które miał miejsce w Nowym Jorku 11 września 2001 roku.

Ale to nie wszystko, w ukazującej się obecnie reedycji płyty "Fire" dostajemy w pewnym sensie perłę - nigdzie wcześniej nie publikowany utwór „Szalony ton”. To pełna energii kompozycja, której do tej pory nie było dane zaistnieć na żadnym wcześniej publikowanym albumie. Utwór ten dla artysty (ale jak się okazuje i dla nas) ma szczególne znaczenie w obecnych czasach:

 

„Jest to optymistyczny i energetyczny utwór, który nie zmieścił się poprzednio na płycie. Teraz zobaczyłem go w innym świetle i zdecydowałem pokazać światu. Jest to idealny utwór na te nasze zamaskowane wirusowe czasy, który wzbudza w słuchaczu pozytywną energię, której tak bardzo potrzeba każdemu z nas”

 

 

Niestety w związku z panującą globalnie pandemią, album w wersji fizycznej (winyl oraz CD) zgodnie z zapowiedzią ukazać się ma w późniejszym terminie.

Szczegółowe plany Marka Bilińskiego dotyczące nowych wydawnictw można śledzić w kanałach społecznościowych artysty:

Strona internetowa: https://bilinski.pl
Facebook: https://www.facebook.com/marekbilinski/

Tube: www.youtube.com/MarekBilinski