Ilość firm na brytyjskim rynku audio jest przeogromna, aż dziw bierze w jaki sposób tylu producentów o tym samym profilu jest w stanie przetrwać i wytrzymać konkurencję. A to jeszcze nie wszystko bowiem, aby zadowolić klientów i starć się utrzymać ich przy sobie, stale trzeba poszerzać ofertę produktów podążając za rozwojem i postępem, nie ustępując kroku konkurentom. Dlatego, pojawienie się nowych wersji wzmacniaczy zintegrowanych CXA61 i CXA81 brytyjskiej firmy Cambridge Audio świadczy o dobrej kondycji firmy, chęci utrzymania przy sobie obecnych klientów, oraz zdobycia jeszcze większej rzeszy nabywców. To, czy może się to udać, sprawdzimy testując słabsza wersję integry czyli CXA61, zapraszam do lektury.

Cambridge Audio CXA61 – "metalowy szpon".

Przygotował: Aleksander Sokoliński

Wzmacniacz ten, jest pierwszym modelem w hierarchi z nowej (odnowionej) serii CXA, co nie znaczy, że nie jest godzien uwagi, bowiem wszystkie najnowsze produkty Cambridge Audio zasługują na zainteresowanie potencjalnych kupujących wzmacniacz zintegrowany. Nie będę ukrywał, że do tej marki mam pewną słabość, ponieważ ich produkty wyglądają modnie, rozwiązania zastosowane w nich są bardzo nowoczesne, a to wszystko bez straty na jakości dźwięku, wręcz przeciwnie, to wszystko dla podniesienia jej jakości. 

W tym teście postaramy się sprawdzić czym może nas zaskoczyć (pozytywnie rzecz jasna) najniższy model z nowej serii, jak jest to dobre brzmienie, jaka jest jego funkcjonalność oraz na ile jest nowoczesny. Cambridge Audio CXA61 już na pierwszy rzut oka robi bardzo dobre wrażenie. Po pierwsze kolor, Luna Grey , zazwyczaj u konkurencji tylko black i silver, na ich tle kolorystyka produktów Cambridge zdaje się być nie tylko nowoczesna ale i ładna. Wielu klientom taka zmiana kolorystyki na pewno się spodoba. Wydaje się, jakby wzmacniacz spoczywał na ogromnej centralnej stopie, po obu stronach od dołu lekko podniesiony, jest to tylko dobre wrażenie, gdyż tak został wyprofilowany front. Górna i dolna obudowa jest perforowana, co sprawia, że widać przez nią ogromny transformator toroidalny wraz z radiatorami rozmieszczonymi wokół niego, powoduje to, że musimy zapewnić urządzeniu wystarczającą cyrkulację powietrza do chłodzenia. 

Zajmijmy się konkretami, z prawej strony frontu została umieszczona gałka siły głosu sterowana również elektronicznie z pilota. Centralnie umieszczono czarne okienko sporego rozmiaru, które wbrew pozorom nie jest wyświetlaczem. Na jego powierzchni umieszczono osiem przycisków do wyboru źródła, po lewej cztery dla wejść analogowych,  po prawej trzy do wejść cyfrowych oraz jeden dla wejścia USB i połączenia Bluetooth z obsługą standardu aptX HD. W centrum czarnego okienka za pomocą przycisku wybieramy wyjście głośnikowe A i B. Wzmacniacz CXA 61 dysponuje również wyjściem słuchawkowym, niestety 3,5 mm, w mojej ocenie poważniej wyglądałby z wyjściem 6,35mm. Dokładając na przednim panelu gniazdo wejściowe 3,5mm do podłączenia urządzeń MP3 Cambridge Audio udowadnia, że stawia na uniwersalność kosztem niższej jakości odtwarzanego materiału muzycznego. Na koniec to, co niezbędne czyli wyłącznik standby. W ogólnej ocenie czoło 61 wydaje się mocno niezagospodarowane ale pomimo tego otrzymujemy wszystko to, co potrzebne oraz to o czym jeszcze nie wspomniałem,  mianowicie dyskretne podświetlenie wybranego źródła dźwięku. Pewnie dla niektórych na froncie mogłoby się znaleźć więcej „bajerów”, w końcu miejsca jeszcze całkiem sporo.  W końcowym efekcie zamiast ulepszyć, tylko oszpeciłyby całkiem ładny i elegancki Cambridge Audio CXA61. Zachodzę jednak w głowę, co sprawiło, że w CXA61 zrezygnowano z możliwości regulacji tonów niskich i wysokich, skoro takowa była w CXA60 i CXA80. Ha, mało tego nadal jest w AZUR 851A, a tu proszę schodzimy dwie półki niżej i już nie potrzeba. Czyżby był aż tak dobry, że klient nie będzie tego potrzebował?  Może pozostawienie tych układów więcej zepsułoby niż polepszyło? Cóż, tego raczej się nie dowiemy. Nadmienię, że sam już od dawna nie korzystam z regulacji barwy tonu, jednak uważam, że wielu nabywcom z tego segmentu mogłoby to więcej pomóc niż zaszkodzić.

W ramach rekompensaty zubożonego frontu, z tyłu otrzymujemy całe bogactwo portów wejściowych i wyjściowych. Od lewej, taka norma, gniazdo zasilające (230V AC). Tuż nad nim gniazdo RS-232C, dalej gniazda „cinch” w kolorze pomarańczowym określone przez producenta jako CONTROL BUS a przeznaczone do sterowania pozostałymi urządzeniami serii CX.  Obok gniazda sterującego jest umieszczone gniazdo IR in, oraz trigger in/out. Poniżej znajdziemy podwójne terminale głośnikowe A i B, raczej przeciętnej jakości. No i doszliśmy wreszcie do zgrupowania analogowych gniazd RCA. Pierwsze, pojedyncze to wyjście sygnału dla aktywnego głośnika niskotonowego, dalej pionowo umieszczono parę „cinch” PRE-OUT, do których możemy podłączyć zewnętrzną końcówkę mocy lub kolejny subwoower. Cztery kolejne pary to sekcja analogowa, opisana od A1 do A4. Nad sekcją cyfrową zatrzymamy się na dłużej, ale o tym za chwilę, bowiem tutaj to, co na zewnątrz nie jest najważniejsze, najlepsze jest to, co w „sercu drzemie”. A tu „serce” jest bogate za sprawą zaimplementowanego przetwornika cyfrowoanalogowego, którym jest doskonały ESS Sabre ES9010K2M. Z dobrodziejstw tego DACA skorzystamy przez dostępne dwa wejścia optyczne i jedno elektryczne D1 – D3. Wejścia optyczne TOSLINK obsłużą nam pliki 16-24 bity o częstotliwości 96kHz, a koaksjalne pliki 16-24 bity o częstotliwości 192kHz. Podobnie wykorzystamy wbudowanego DACA podłączając komputer do wejścia USB AUDIO, będziemy mogli odtwarzać pliki muzyczne bezpośrednio z komputera. Na koniec warto wspomnieć o gnieździe anteny Bluetooth, tak to nie jest miejsce na antenę WiFi tylko właśnie Bluetooth, a to wszystko w celu odtwarzania wspomnianych plików w jakości aptX HD. To by było na tyle w kwestii opisu możliwości podłączenia zewnętrznych urządzeń do CXA 61. Na pochwałę zasługuje możliwość podłączenia dodatkowych głośników ale to w Cambridge Audio stało się niemal standardem. Ubolewam za to nad brakiem możliwości bezpośredniego podłączenia gramofonu, gdyż ten wzmacniacz nie posiada wejścia phono, a szkoda bo to jest kolejna rzecz, której brakuje po braku regulacji barwy tonu, do uznania go za uniwersalną integrę. Myślę, że w tej półce cenowej potencjalni nabywcy i zwolennicy płyt winylowych nie będą chcieli wydawać kolejnych pieniędzy na przedwzmacniacz gramofonowy. No cóż, tak to już jest, wszędzie muszą być kompromisy.

Pora na „gwóźdź programu”. Mowa tu oczywiście o brzmieniu, w zamyśle "dobrym brzmieniu", ponieważ w przypadku marki Cambridge Audio jak pokazały to nasze odsłuchy, raczej nie może być mowy o złym. Naprawdę nie wiem co musiałoby się stać, co musiałoby być zepsute, by nie dało się na tym konkretnym sprzęcie po prostu słuchać muzyki. Cały wywód obraca się wokół kwestii co komu pasuje i co lubi. Nie, nie jest to półka cenowa czy produkt dla wymyślnego melomana, daleko mu też w brzmieniu do finezji czy smaczków produktów stricte ukierunkowanych na osłuchanych audiofilii. Jest to produkt dla absolutnie każdego, kto kocha muzykę i chcę ją słuchać w domowym zaciszu na realnie wysokim poziomie.

Pytanie więc brzmi, czy w brzmieniu tego sprzętu też trzeba iść na kompromisy, jak to się ma w przypadku funkcjonalności, czy też całkowicie nas zadowoli?

Czego nie napisałbym złego lub dobrego o brzmieniu CXA61, będzie to tylko moja subiektywna opinia i ocena. Warto o tym pamiętać przy wyborze sprzętu audio, że najważniejszy dla nas wszystkich jest nasz osobisty wybór, preferencje muzyki, tego co będziemy słuchać i w jakim pomieszczeniu. Zawsze z recenzjami jest tak, że oceny pozytywne testującego mogą wręcz zderzyć się w realnym świecie z odmiennymi opiniami. I oczywiście jestem co do tego pewny, że w podsumowaniu wiele z moich wniosków może nie zostać tak jednoznacznie odebranych przez wiele osób chętnych do zakupu danego sprzętu audio. Kwestia osłuchania, odpowiedniego przygotowania pomieszczenia i wyboru repertuaru ma ogromne znaczenie, w naszym jednak redakcyjnym teście podsumowanie wielu osób było bardzo zbliżone, wręcz identyczne. 

 

Ilość niskich tonów, które usłyszałem po włączeniu była tak ogromna, że początkowo byłem zachwycony jak nisko CXA61 potrafi zagrać na utworze „Man of No Ego” z filmu K-Pax. Bas nie był zły, przeciwnie - bardzo porządny, stale kontrolowany, bez ustanku trzymany w ryzach. Przebijając się przez kolejne utwory swojej biblioteki muzycznej  doszedłem do wniosku, że bądź co bądź jest go zbyt wiele i w takim nadmiarze dawkowania, stało się to niestety męczące. Jak pisałem na początku wątku, nie potraktuję tego jako jego wady, gdyż zdaję sobie sprawę, że sporą grupę użytkowników zadowoli ten rodzaj przekazu. Osobiście znam osoby, które twierdzą, że basu nigdy za dużo (cokolwiek to nie znaczy). Oczywiście niskie tony muszą być o odpowiedniej gęstości, różnorodności i odpowiednim wybrzmieniu... ale też nie zapominajmy, że muszą w porę być przygaszane. Zabrakło więc z mojej perspektywy zdolności do umiaru w prezentowanym brzmieniu, na tyle aby w pewnych momentach wybranej muzyki dochodzić do wniosku, że niskie prezentowane z CXA61 mają zbyt dużą zdolność zwracania na siebie uwagi. Postanowiłem zmienić całkowicie repertuar i skupić swoją uwagę na innych gatunkach. Już pierwsze nuty „Battery” z płyty Master of Puppets Metallica spowodowały, że przeszły mnie dreszcze. Od tego momentu wiedziałem z jaką muzyką Cambridge Audio CXA61 będzie stanowił doskonałą parę. Świetnie odsłonięty środek i dobrze ukazane szczegóły wysokich tonów wraz z podkolorowanym basem  sprawiły, że muzyka z „piekła rodem”, czyli Metal, ostry Rock doskonale na nim wybrzmiewały. Dalej już nie mogłem się powstrzymać od przesłuchania płyty „Hellwood” Huntera, a utwór „Armia Boga” grany był kilka razy z rzędu zanim dałem spokój. Potem poszło już z górki, w ruch poszedł Slayer, Megadeth, na koniec dla odpoczynku Rammstein i Dead By April. CXA61 lubi silnie „kopać”, a jak mu jeszcze damy mocne przetworniki to trzeba bardzo uważać by go opanować, ponieważ bez regulacji barwy dźwięku staje się niczym bulterier bez kagańca i smyczy. W mojej ocenie nie będzie tak dobrze dobrze współgrał ze spokojną muzyką, jak z gatunkami mającymi "to coś" do przekazania. Oczywiście metal czy rock, to nie jedyne gatunki jakie możemy z przyjemnością słuchać na tym wzmacniaczu, ale to te właśnie gatunki stanowią o realnej sile CXA61. Mamy wrażenie, że ten wzmacniacz stale musi mieć coś „ciężkiego do roboty”, w przeciwnym razie będzie chciał narzucać w pewnych momentach swój silny przekaz, będzie narzucał ten rodzaj przekazu, który uznajemy za zbyt dynamiczny i energiczny dla spokojnych utworów wielu wykonawców. Oczywiście wszystko zależy też od samych głośników i spokojna głowa ułoży z tym wzmacniaczem bardzo dobry system audio, sztuka polega na dobrym doborze całości i umiejętnym wybraniu kolumn pod swoje granie.

 

Nie dajcie się też zwieść pozorom, wzmacniacz zintegrowany Cambridge Audio CXA61 pomimo niewielkiej mocy, bo zaledwie 60W dla 8Ω i 90 W dla 4Ω, to bardzo silny zawodnik stworzony do ciężkiego grania ciężkiej muzyki. Nie powiem, że źle gra bo nie gra źle, odtwarza doskonale muzykę o mocnym brzmieniu. Zwolennicy i wielbiciele Metalu czy ostrzejszego Rocka będą wniebowzięci, tak samo fani silnego basu. Pomimo pewnych braków, zauważam więcej zalet tego sprzętu, a ponad to swoim wyglądem zadowoli większą część tych osób, które decydują o tym, co będzie stać w salonie. Design oraz kolor jest bezkonkurencyjny, śmiem twierdzić, że tylko wyższe modele Cambridge Audio mogą być oryginalniejsze od CXA61, natomiast każda inna firma na dzień dzisiejszy blednie przy tym Brytyjczyku. 

Sprzętu do testu użyczył salon muzyczny AUDIOtrend  z Krakowa, za co serdecznie dziękujemy.

https://audiotrendt.com.pl

Specyfikacja techniczna:

  • moc wyjściowa: 60 W przy obciążeniu 8 Ω lub 90 W przy obciążeniu 4 Ω

  • pasmo przenoszenia: < 5 Hz - 60 kHz ±1 dB

  • przetwornik cyfrowo-analogowy: ESS Sabre ES9010K2M

  • wejścia analogowe: RCA x4, mini jack 3,5 mm do obsługi MP3 (na przednim panelu)

  • wejścia cyfrowe: 

optyczne Toslink x2,  32-96 kHz/16-24 bit PCM

S/PDIF coaxial x1, 32-192 kHz/16-24 bit PCM

USB audio x1  2.0  384 kHz/32 bit PCM, DSD256 lub DoP256

  • Bluetooth: 4.2 A2DP/AVRCP z obsługą aptX HD (48 kHz/24 bit)

  • wyjścia: głośniki A+B, słuchawkowe 3,5 mm, wyjście PRE-AMP, wyjście na subwoofer

  • maksymalny pobór mocy: 600 W

  • pobór mocy w trybie czuwania: < 0,5 W

  • wymiary: (S x W x G)  430 x 115 x 341 mm

  • ciężar: 8,3 kg

Nasze odsłuchy oparliśmy także o następujący materiał muzyczny: