PRAWIE JAK REFERENCJA NA "JEDNEJ NODZE".

przygotował: Arkadiusz Baranowski

KEF od lat wiedzie prym na rynku audiofilskim, jest jedną z tych marek o ugruntowanej pozycji, której nie można zarzucić chęć rozwijania swoich najlepszych pomysłów od kilku już lat w imię odpuszczenia sobie nowości polegających na wprowadzaniu rozwiązań niesprawdzonych. Eksperymenty rozwiązań sprzętowych w przypadku tak dużych firm (pomimo możliwości ich wprowadzenia) są niepotrzebne, lepiej rozwijać to, z czego się słynie i co przynosi oczekiwane zmiany we właściwym kierunku. 

Nie bez powodu taki długi wstęp, bo obecna seria Uni-Q to już... nasta generacja (dokładnie 12!), której zmiany w obecnej serii R dotyczą kilku ważnych od strony brzmienia zmian, a mających przybliżyć konstrukcje brzmieniem jeszcze bardziej do serii Reference. Z punktu melomana czy audiofila to bardzo dobre posunięcie, z perspektywy firmy - zacieśnia nam obszar przeznaczenia poszczególnych konstrukcji, a wręcz każda z nich praktycznie wchodzi w pewny zakres możliwości innych. Ale jest to problem firmy, nie użytkownika - my powinniśmy się cieszyć z faktu, że mamy tak duży wybór, do tego tak dobrze brzmiących w naszych systemach kolumn danej marki.

Obecnie wszystkie nowe R nie zmieniają diametralnie oblicza pozycjonowania całej tej serii, jednak ilość zmian (na korzyść, o czym w teście) wpływa na tyle pozytywnie na cały odbiór muzyki, że przybliża je do serii Reference. A za nimi pozostają już tylko przepięknie wyglądające (tak, wiem - kwestia gustu) Blade i kosmiczne, wręcz z innej galaktyki limitowane do 100 sztuk Muon'y.

Wróćmy jednak na ziemię, a seria R jest takim właśnie "twardym gruntem" po którym każdy może stąpać twardo i pewnie, mając przed sobą konstrukcje przemyślane w każdym aspekcie, do bólu poprawione (podobno ponad 1000 zmian) i nie kosztujące nerki naszej partnerki (przecież nie naszej nerki).

W tej gonitwie udoskonaleń i tak doskonałej starszej wersji R (500/700/900) obecnie doszło nam kilka istotnych zmian. Najważniejszą jest poprawa samego Uni-Q. To wręcz wizytówka każdego głośnika tej firmy. Od lat stanowi wyróżnik na tle konkurencji i każdy fan (i nie tylko) tej firmy wie, ile Uni-Q znaczy dla KEF'a. 

Jedną z wprowadzonych zmian obejmujących nasz wysoko-średniotonowy głośnik jest Shadow Flare. Technologia ta pochodzi bezpośrednio z serii Reference i odpowiada za redukcję szkodliwych dyfrakcji w obudowie dla delikatnych wysokich częstotliwości. Jak czytamy w materiałąch prasowych:

"Shadow Flare to starannie wyprofilowana powierzchnia przejściowa, która rozszerza efekt falowodu Uni-Q. Głośnik wysokotonowy pozbawiony jest ostrej lini krawędzi obudowy, tworząc "obszar cienia" w punktach, w których potencjał dyfrakcji jest najwyższy. Rezultatem jest znacznie poprawiona szczegółowość, szczególnie jeśli chodzi o subtelne niuanse strun i innych dźwięków perkusyjnych."

KEF całkowicie też przeprojektował swój system magnesów w głośnikach niskotonowych, w efekcie uzyskano bardziej równomierne pole magnetyczne. Wszystkie zmiany obejmujące nową serię R miały ją bezsprzecznie zbliżyć do Reference, ale w żadnym przypadku nie wykluczyć lub zastąpić. Nie oszukujmy się, do referencji jeszcze daleka droga nie tylko w samym wykonaniu czy brzmieniu ale cenie. W końcu nikt nagle w KEF'ie nie stracił zdrowego rozsądku i swojej topowej serii nie będzie nagle pod inną nazwą sprzedawał taniej. Takie rzeczy nawet nie były w "Erze". 

Czym jest więc testowany najmniejszy z rodziny "R" i oznaczony lcyfrą "3" głośnik podstawkowy? Jest niczym innym jak wyjściem na przeciw potrzeb zaawansowanego i świadomego swoich potrzeb melomana wszędzie tam, gdzie w głównej mierze nie może lub po prostu nie chce wstawić klasycznych podłogowych głośników. R3 zaspokoić mogą w temacie swojej dynamiki czy zdolności zejścia w zakresie niskich tonów naprawdę większą część osób, a ich wygląd oraz jakość wykonania w żaden sposób nie ujmują estetyce nawet najbardziej dopieszczonych pokoi odsłuchowych czy salonów ze sprzętem.

R3 wcale też taka mała nie jest, wysoka na 42,2 cm charakteryzuje się całkiem niezłym "look'iem" na podstawach i pokazuje, że dźwięk może z nich naprawdę brzmieć pokaźnie i bez żadnych strat dla poszczególnych pasm czy ich spójności. Budowa jest dla konstrukcji tego typu "klasyczna" - trójdrożna, zawierająca z tyłu obudowy bass-reflex i z przodu umieszczonymi fizycznie trzema głośnikami. Uni-Q, który rzecz jasna jest podwójnym głośnikiem w postaci 125 mm (5 cali) głośnika średniotonowego i 25 mm (1 cal) aluminiowego głośnika (kopułka) wysokotonowego.

Forma designu jest klasyczna dla tej marki, stopniowo zmieniana pod "potrzeby" czasu i oczekiwań, ale w głównej mierze z zamysłem zmian obejmujących poprawę brzmienia. Najnowsze R'ki jako takie zyskały na smukłości, co przełożyło się na poprawę wyglądu w absolutnie każdym pomieszczeniu. Teraz nawet R11 pomimo całkiem sporej wielkości (wysokość) potrafią w sposób dyskretny i nie krzykliwy wkomponować się w nasze pomieszczenie.

R3 tym bardziej jako kolumna podstawkowa będzie doskonałym uzupełnieniem naszych systemów audio w nawet relatywnie niewielkich pokojach odsłuchowych. zmiana wyglądu, zmiany techniczne obejmujące praktycznie większą część kolumn - wszystko ma nas zapewnić o poważnych zmianach in plus i zachęcić do wyboru tych stricte konstrukcji nie tylko fanów marki, ale nowych użytkowników sprzętu audio poszukujących podstawkowych kolumn. Jaka jest rzeczywistość i czy te wszystkie zmiany dały efekt końcowy na in plus? Pozostaje nam usiąść i poświęcić więcej niż odrobinę czasu na odsłuchy "R-trójek".

Brzmienie KEF'a jak zawsze jest pełne, odpowiednio dociążone. Nie ma jednak w tym wszystkim przesady czy efekciarstwa, wszystko ma być ze sobą spójne i wyrażane w odpowiednio wyważony sposób. R3 pomimo przeznaczenia (jak na głośniki podstawkowe przystało) nie boją się niskiego zejścia, przy tym zachowując pełną kontrolę oraz co ważne z perspektywy nagrania - różnorodność niskich tonów. Nie jest to rzecz jasna ten poziom, jaki prezentują Reference KEF'a, więcej - znam w tym przedziale cenowym głośniki podstawkowe swoim rozmachem czy możliwościami zejścia niskimi tonami ponad to, co prezentują testowane KEF'y. Tyle tylko, że obejmując jakościowo całe brzmienie, a nawet rozbierając je na poszczególne plany, zakresy, instrumenty - R3 mają zdecydowanie więcej do powiedzenia i to z pełną kulturą całego przekazu niż wynika to z ich gabarytów. Reasumując - na rynku znajdziecie wiele modeli grających obszerniejszym dołem czy większa dynamiką, ale mało który model zrobi to z taką finezją i kulturą całości prezentacji muzyki.

Nie jest też tajemnicą, że siłą napędową każdego modelu KEF jest Uni-Q, tego głośnika po prostu nie da się przecenić i jest to swoiste "serce" w całej tej maszynie zachwytów. Średnio-niskotonowy w przypadku nowej serii na poważnie zbliżył się do swoich starszych ale i znacznie droższych modeli. Słychać już tutaj tą finezję budowania detali, te wszystkie niuanse - swoistą zabawę w znajdowanie w samym nagraniu elementów mających nas zaskakiwać. Tworzą one (te detale) klimat całości, wychodzą z pewnego całego planu i bawią nas, wręcz wciągają w swoistą analizę i zastanowienie "co jeszcze się wydarzy". To już jest poziom godny prawdziwego audiofilskiego świata, tutaj nawet osoby negujące "tańsze" rozwiązania różnych marek potwierdzą, że nowa seria R - w tym nasze testowe "trójki" potrafią zagrać ponadprzeciętnie. A ta ponadprzeciętność to w głównej mierze średnica bliska naturalnej w przypadku wokalnych części nagrania. Głos (w szczególności kobiecy, ale nie tylko) brzmi na tyle przekonywująco, że jesteśmy w stanie uciec od oczywistej myśli "to tylko sprzęt audio". Góra jak to u KEF'a, rozdzielczam, nieprzesadnie chłodna i bardzo punktowa. Do tego bardzo dobra szerokość sceny i zdolność do grania w różnych planach. W nagraniach dokładnie słychać umiejscowienie zespołu czy wokalu wynikające z zamysłu realizatora, nie ma też żadnych problemów z separacją instrumentów w samym nagraniu. Wszystko jasne i czytelne - wręcz podane "na tacy". Czy jest to już "referencja", nie - jeszcze nie i tego nie da się oszukać. Nikt z nas siadając w fotelu odsłuchowym nie spodziewał się nagle niespodzianki w postaci relatywnie niedrogiego głośnika, grającego tak jak znacznie, znacznie droższy model. Ale też uspokójcie swoje partnerki - mogą spać spokojnie, nerki na Reference od KEF'a nie sa potrzebne. R3 są już na tym poziomie brzmieniowym, że w zupełności wystarczą nawet bardzo osłuchanemu audiofilowi na wiele, wiele lat. Z dobrze dobranym wzmacniaczem mogą stworzyć duet warty każdej spędzonej z nimi godziny. Przy czym wzmacniacz i nasze okablowanie w większości może zostać niezmienione. Testując R3 "bawiliśmy się" w poszukiwanie zmian w brzmieniu i zmienialiśmy ze średniej klasy "czystej miedzi" okablowanie po astronomiczne w cenie kable srebrne o wartości średniej klasy auta. R3 zdały egzamin na tyle, że kable pomimo małej zmiany sygnatury brzmienia (co oczywiste) świetnie sprawdziły się w każdym z trzech przypadków okablowania. W dużej mierze zasługą też były wzmacniacze dostawiane do testowanych kolumn. Ale jak wiemy , szczegóły zawsze budują całość i pozostaje Wam samym poszukiwanie z "R-trójkami" swojej prawdy. Terminal z tyłu głośników rzecz jasna jak to u KEF'a jest bardzo rozbudowany i na wysokim poziomie. Należy zwrócić  szczególną uwagę na pokrętło zworek przed podłączeniem okablowania bi-ware. 

KEF R3 bronią się w tym przedziale cenowym wychodząc obronną ręką w bezpośrednim porównaniu z kilkoma innymi markami. Zmiany jakie poczyniono wpływają na plus, ale nie jest to wielkość rzędu długości dotychczasowych modeli tego segmentu. R3 wnoszą na tyle zmian w brzmieniu, że jest to zauważalne, ale nie rzuca się w oczy wprost i niestety nie jest to w żadnym stopniu Referencja tej marki. Znaczną poprawę poczyniono w zakresie średnio-wysokotonowym, tutaj poprawiony Uni-Q "robi dobra robotę". Czy na tyle, by użytkownicy poprzednich modeli mówili o znacznym skoku jakościowym w przód? Byłbym ostrożny. To raczej taka poprawa, w której zaczynamy doszukiwać się i odkrywać smaczki, i detale. Ważne, wpływające na cały przekaz - ale nie tak oczywiste i podane "od ręki". Rzecz jasna zachęcamy do eksperymentowania, a jeśli trafia się okazja zmiany starszego na nowy model - polecamy bez dwóch zdań. Jednak w naszym przekonaniu nowa seria ma raczej stanowić poważną konkurencję w tym segmencie dla innych marek, nie wyrzucać całkowicie z naszych domów starszy model. Możliwości tych głośników podstawkowych sa ogromne, a im lepszy wzmacniacz - tym więcej dają przyjemności. Nie bójcie się  zestawiać ich z naprawdę wymagającymi intergrami - to może być całkiem ciekawe doświadczenie! Blisko Referencji KEF'a? Absolutnie nie, choć brzmieniem bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Chyba, że przyjmiemy umownie "referencja taka na pół nogi".

KEF R3 

Cena: ok. 7 000 (w dniu pisania)/para

 

Specyfikacja techniczna:
- Budowa: 3-drożna bass-reflex
- Przetworniki: 
  Uni-Q 25mm HF, 125mm MF
  1x 165mm głośniki niskotonowe
- Podział zwrotnicy: 400Hz/2,9kHz
- Pasmo przenoszenia: 38Hz - 50kHz (-6dB)
- Zniekształcenia harmoniczne: <0.3% 120Hz-20kHz (90dB, 1m)
- Maksymalne ciśnienie akustyczne: 110dB
- Rekomendowana moc wzmacniacza: 15-180W
- Impedancja nominalna: 8Ohm
- Czułość: 87dB (2.83V/1m)
- Wymiary: 422.2 x 199.6 x 335.5 mm (łącznie z terminalami)
- Waga: 13.5 kg

Nasze odsłuchy oparliśmy o następujący materiał muzyczny: