MAGNAT SIGNATURE 909. KOLUMNA IDEALNA.

Przygotował: Arkadiusz Baranowski

Już na wstępie pragnę wyjaśnić nieścisłość w samym temacie - nie ma idealnych kolumn w rozumieniu absolutu brzmienia. Zapewne są takie, które zbliżają się do ideału, ale wszystko to w subiektywnym odczuciu każdej osoby mającej za sobą X odsłuchów różnych konstrukcji. I zawsze będzie to subiektywna ocena, na która składa się wiele czynników (własne preferencje, repertuar, sprzęt towarzyszący, akustyka pomieszczenia, nasze nastawienie oraz co nie mniej ważne - osłuchanie czyli doświadczenie z różnymi konstrukcjami. Znam wiele ciekawie brzmiących konstrukcji, które zachwycały mnie mniej lub bardziej, a pomimo wszystko nadal nie zdecydowałem się na te "najbardziej oceniane" w swoim systemie audio, tylko na takie najbliższe moim preferencjom muzycznym.

Tak więc Szanowni Państwo, Panie i Panowie - nie ma absolutu, nie ma uniwersalnego dobra dla wszystkich jednakowo chwytającego za serca. Skąd więc ta przewrotność w samym tytule? Magnaty bowiem są konstrukcjami idealnymi w pewnym zakresie i ciężko im odebrać zasłużoną ocenę tych "naj". W jakim aspekcie są one "naj" i czy wszytskim to "naj" przypadnie do gustu? Nie, nie wszystkim przypadnie - ale będzie też spora grupa melomanów, dla których 909'tki będą idealnymi towarzyszami na długie wieczory z muzyką. Zapraszam do recenzji!

909 Magnata są określane jako Signature, co w świecie audio oznaczać powinno znacznie więcej niż tylko samą nazwę. Zazwyczaj mianem "signature" określa się produkt o ile nie najwyższej jakości, to na pewno spełniający założenia danej marki o najlepszej jakości np. brzmienia, dającej przy tym to magiczne "brzmienie" takie, jakie jest bliskie sercom twórcy/inżynierom czy komu tam jeszcze w danej firmie. Rzecz jasna to wszystko teoria, bo ten cały "podpis" marki mający sygnalizować "to my" może zostać zarzucony kolejnymi jak "reference" czy jeszcze inne określenia. Zawsze będą one miały za zadanie zachęcić kupującego do podjęcia "jedynie słusznej decyzji", czyli wyboru danej konstrukcji. Magnat od lat na rynku ma swoją pozycje ugruntowaną dzięki kilku bardziej znanym i cenionym (ale też znacznie droższym) konstrukcjom. Nie o nich jednak mowa, a o modelu 909 Signature, który umieszczony został w segmencie jeszcze nie drogich, ale już zacnych kolumn. Jeszcze kilka lat temu ten przedział cenowy powodował u niektórych ból głowy, dziś nie wchodzimy nawet w pułap cenowy, gdzie można by oczekiwać jakiś wyjątkowych rozwiązań. To jeszcze nie ta cena i niestety... daleka do tego droga. Nie bez powodu o tym pisze, bo stając na przeciwko modelu 909 firmy Magnat można odnieść wrażenie, że ktoś pomylił cenówkę lub zamiast "sztuka" użył słowa "para". 

Zacznijmy więc od samego początku - od budowy kolumny i tego jak się prezentuje. 909 to najwyższy model serii 900 i jako taka prezentuje się naprawdę okazale. Nie ma mowy o jakiś niedomówieniach w temacie jakości wykonania. Czy to w czarnym lakierze fortepianowym, czy w ekskluzywnym fornirze w kolorze Macassar - kolumna ta stanowi piękny kawałek sztuki stolarskiej najwyższej jakości. Konstrukcja w pełni 4-drożna, gdzie moduł wysokotonowy został uzupełniony o przetwornik średniotonowy 170 mm, któremu towarzyszą aż dwa głośniki niskotonowe o uwaga... średnicy 20 cm! Wg. producenta konstrukcja ta jest w stanie generować niskie częstotliwości aż do... 22 Hz. Sam moduł wysokotonowy składa się z kopułki o średnicy 30 mm wg. zapewnień inżynierów firmy Magnat pozwala na pracę z niską częstotliwością podziału, a zatem bezproblemowo łączy się ze średnicą. Jest też i dodatkowa kopułka 20 mm o bardzo wysokiej częstotliwości, odpowiada ona  za rozszerzone odtwarzanie wysokich częstotliwości. Dlatego też na froncie każdej z kolumn dostrzeżemy zamocowany znaczek Hi-Res Audio, który ma sygnalizować o ponadprzeciętnych możliwościach brzmieniowych testowanych kolumn. Zamontowane tweetery są więc certyfikowane przez Japan Audio Society.

Swego czasu miałem okazję testować model Magnat Signature 707 i już te konstrukcje pokazywały na co je stać w rozumieniu dynamiki, przestrzenności oraz umiejętności schodzenia z jednej strony bardzo nisko, z drugiej popisywały się swoimi możliwościami zakresów górnych pasm zarejestrowanego materiału muzycznego. 909 nie tylko jest większa, ale wygląda znacznie, znacznie poważniej, na ile zachodzą więc zmiany względem mniejszych modeli i jakie one są wykazał test. Dodatkowo postaram się podać kilka argumentów za tym, że jest to kolumna idealna dla pewnego typu melomanów. A wszystko to w poniżej zamieszczonym tekście.

Magnat 909 Signature nie jest małą konstrukcją i należy o tym pamiętać przy wyborze do naszego pokoju odsłuchowego. Te kolumny podłogowe potrafią napowietrzyć dobrej klasy brzmieniem sporej wielkości salon. W przypadku pomieszczeń o metrażu mniejszym niż 25 m2 możecie mieć spory problem z utrzymaniem w ryzach całości brzmienia. Tą informację powinni sobie wziąć do serca wszyscy, którzy mają tendencję do zakupu nadmiarowych kolumn do swoich salonów. 

Przód opisałem powyżej i tak bym pozostawił te kolumn w swoim salonie ze względu na bardzo ładne ich wykonanie, ale z obowiązku wspomnę o maskownicy, które nie tylko nie wpływa (i bardzo dobrze) na samo brzmienie, ale świetnie komponuje się z całością i po jej założeniu nie mamy potrzeby umartwiania się "wygląd czy ochrona głośników". Tutaj mamy dylemat "i tak i tak jest bardzo ładnie". Dla purystów naturalnym wyborem będzie założenie maskownicy, która delikatnie tonuje cały design i w pewnym stopniu uszlachetnia cały wygląd. 

Magnat wykonał kawał solidnej pracy, nie tylko wielkość ma znaczenie ale fakt, że te 120 cm to przykład jak można stworzyć kolumnę głośnikową trwałą, dużą i spełniającą wymogi obudowy nisko-rezonansowej. Magnat wspomina o tym w swoich materiałach reklamowych  nie bez powodu - w końcu taka ilość głośników przy tej wielkości może być mieszanką wybuchową nie do ogarnięcia. Nic z tych rzeczy, całość w trakcie odsłuchów była niewzruszona i nie dała nawet się wyprowadzić nawet odrobinę z "równowagi". Nie było więc mowy o jakiś problemach z brzmieniam na skutek źle przygotowanej od strony technicznej obudowy. Odpowiednia ilość wzmocnień wewnątrz i grubość ścian okazały się być właściwym kierunkiem przy projektowaniu 909'tek.

Tył kolumny sprawia pozytywne wrażenie w nie mniejszym stopniu co przód, rzecz jasna ktoś powie "to tylko tył kolumny". Prawda, ale czasem drobny detal psuje całość. W tym konkretnym przypadku wszystko jest w jak najlepszym porządku - terminale do przyłączenia kabli są wysokiej jakości, a podwójne przyłącze do Bi-Amp'ingu nie pozostawiają złudzeń - są solidne i umożliwiają podłączenie nawet bardzo grubych przewodów głośnikowych. 

Cała konstrukcja stabilnie osadzona na szeroko rozstawionych kolcach, mamy więc już cały obraz wyjątkowej kolumny podłogowej, wykonanej ponadprzeciętnie jak na ten przedział cenowy. 

Pozostaje kwestia odsłuchu i oceny tego, co dostajemy w temacie samego brzmienia.

Nasz repertuar zmieniał się wraz z kolejnym odkrywaniem kart przez najwyższy model serii 900. Zaczęliśmy od spokojnych brzmień dochodząc powoli do coraz to nowych rejonów muzycznych, które pokazywały możliwości testowanych kolumn podłogowych. Producent informuje w swoim opisie, że ich skuteczność jest naprawdę wysoka - 93 dB nie powinno więc w żadnym przypadku stanowić problem dla naszej amplifikacji. A ta napędzała już nie jeden zestaw kolumn i do tego nie w takim przedziale cenowym. Wzmacniacz marki Classe użyty do testów mógłby spokojnie obsłużyć znacznie bardziej wymagające kolumny, ale dziś wraz z 909'tkami zestawiliśmy go licząc na udaną współpracę. 

Brzmienie jakie uzyskaliśmy dzięki temu duetowi pokazało, że kolumny te mogą poruszyć nie tylko nasze serce, ale poruszać wręcz ściany. Potrzeba więc umiaru i zdrowego rozsądku, bo nie o ilość powietrza chodzi , a o jego jakość. Bez względu na gatunek muzyka była bardzo nasycona, góra przekraczała to, co uznajemy za normę w przypadku innych konstrukcji. Ale co ważne - wszystko było utrzymane w ryazch i pozbawione natarczywości czy sztuczności. Nasycenie z jednej strony ale podparte pełną kontrolą prezentowanego w tym zakresie brzmienia. Doskonale ukazane to zostało w utworze "Radioactivity" zespołu Kraftwerk. Ilość dźwięków i ich nasycenie w górnym zakresie ale i jakość była na wysokim poziomie. Nie było więc mowy o przekroczeniu granicy, za która możemy poczuć się co najmniej oszukiwani. Magnat pokazuje to zgoła inaczej od Duńskiej konkurencji spod znaku Dynavoice, której niestety w tym zakresie brakuje  aż takiej kultury, wyczucia i dobrego smaku. Pamiętajmy jednak o sporej różnicy cenowej jaka dzieli te dwie konstrukcje. Średnica w 909 jest w dużym stopniu naturalna, ale niezbyt ciepła - bliższa tym wszystkim zimnym rejonom brzmienia w muzyce. Jazz brzmiał nie gorzej niż w minimalnie droższych konstrukcjach innej marki, ale nie było w tym aż takiej ciepłej, wyważonej średnicy. Za to dolne zakresy nie dość że obfite, to do tego wielowymiarowe, bardzo zróżnicowane. Dynamika całości jest ponadprzeciętna, doskonała jest stereofonia, a plany (tutaj nie mała zasługa wzmacniacza) są wręcz trójwymiarowe. Repertuar zmieniał się wraz z mijającym czasem testów. Muzyka filmowa zabrzmiała jak na dużej scenie, instrumenty zdawały się być realne na tyle - że pomimo całej tej dynamiki i zdolności do poruszania scian - bez trudu stanowiły odrębne źródła dźwięku. Nie było poczucia zlepienia wszystko w jedną masę, w utworze "The Imperial March" można było poczuć się jak przed realną orkiestrą. I znów ta fenomenalna szerokość sceny, dynamika oraz gra jak nie niskimi to wysokimi tonami.

Te kolumny są idealnymi towarzyszami wszystkich tych melomanów, którym zależy na różnych gatunkach muzycznych, którym gra w sercu każdy dobry repertuar muzyczny. Magnat stworzył idealne kolumny dla tych wszystkich, którzy szukają emocji w nagraniach, którym muzyka grać ma w każdym zakresie tak, by dawać emocje do szpiku kości. 909 są też dolne nie tylko do nasycenia wysokimi oraz niskiego zejścia w przypadku albumu "Misja" Ennio Morricone. Magnat stworzył niesamowite kolumny wywołujące w trakcie odsłuchów spore emocje, wystarczyło sięgnąć po utwór "La Califfa" mistrza Morricone. 

Tak, 909 może nie są wybitnymi w naturalności, w punktowaniu słabych stron nagrania. Ale wreszcie to są te konstrukcje, które dają ogromną przyjemność w obcowaniu z muzyką bez względu na jej gatunek czy żywiołowość. To kolumny idealne dla każdego, komu muzyka po prostu w sercu gra. 

Jakość wykonania ale i samo brzmienie jakiego doświadczamy dzięki tym konkretnym konstrukcjom jest godne pochwały. Rzecz jasna wszyscy malkontenci szukający punktowania słabych realizacji, kochający rozkładania muzyki na części pierwsze, dla których muzyka jest jedynie narzędziem do oceny sprzętu i jego zdolności do naturalnego (aż do bólu) przekazu - nie znajdą tutaj zbyt wiele dla siebie. No może poza ciągłym narzekaniem. Reszta odnajdzie satysfakcję z brzmienia pełnego, nasyconego, dynamicznego kiedy taka będzie potrzeba. Wszystko to podane ze smakiem i w odpowiedniej wielkości. A, że w tym wszystkim będzie odrobina dosmakowania, podkreślenia czy czasem nagięcia prawdy... podobno do restauracji chodzimy po to, by zaskoczyło nas bogactwo smaków i różnorodność przypraw. 909 takie właśnie są - doprawiają czasem w brzmieniu na tyle, byśmy czuli się mile zaskoczeni i by muzyka "smakowała" nam jeszcze lepiej.

Specyfikacja techniczna:

- Pasmo przenoszenia 22 - 55000 Hz

- Kolumna podłogowa, 4-drożny, bass reflex

- Super głośnik wysokotonowy 0,75 cala

- Kopułkowy głośnik wysokotonowy 1,2 cala

- 2 x 8 cali głośnik niskotonowy

- Głośnik średniotonowy 170 mm

- Moc (RMS/maks) 280/500 watów

- Impedancja 4 - 8 omów

- Podział zwrotnicy 380 Hz / 2400 Hz / 17500 Hz

- Zalecana moc wzmacniacza > 30 watów

- Czułość 2.8V/1M 93 dB

- Wymiary (WXHXD) 260 x 1175 x 402 mm

Nasze odsłuchy oparliśmy także o następujący materiał muzyczny: