NOWOCZESNY I UNIWERSALNY INSTRUMENT.
NAD C368 INSTRUMENT "BEZ SERCA" W AKCJI.

Przygotował: Aleksander Sokoliński

Jeśli mówimy o sprzęcie Hi-Fi brytyjskiej  firmy NAD, nasze oczekiwania i wymagania są zawsze duże. Producent  ten przez lata zapracował na swoją ugruntowaną pozycję na rynku przez wyroby słynące z doskonałej jakości tak wykonania, jak i dźwięku. Niestety w ocenie wielu - sprzęt tej firmy swoim wzornictwem odbiegał od obecnych trendów, czy panującej mody wśród konkurentów. Oczywiście wygląd jest zawsze rzeczą subiektywną i głosy "za" utrzymaniem dotychczasowego designu były mocno dostrzegalne. Jednak nie na tyle istotne, by firma wreszcie nie zrobiła kroku do przodu w temacie wyglądu oferowanych urządzeń. Oczywiście w swojej historii NAD wielokrotnie podnosił poprzeczkę sobie i konkurencji, nigdy nie spoczywając na laurach, a jego wciąż kultowy i już ponad 42 letni wzmacniacz o oznaczeniu 3020 do dzisiaj stanowi wzorzec oraz punkt odniesienia doskonałego brzmienia. Wyznaczył po prostu na wiele lat w przód pewien wzór pod względem jakości dźwięku dla wielu producentów z branży Hi-Endu.

Jak widzimy, na przestrzeni lat, nawet najlepsi zbaczają z wcześniej obranych torów i szukają nowych ścieżek oraz rozwiązań, nie zawsze pasujących do ich pierwotnego wizerunku. Tak też zrobił NAD wypuszczając na rynek zintegrowany wzmacniacz o oznaczeniu C-368, w którym nie brak nowinek technicznych, takich jak stopień końcowy pracujący w klasie D, czy możliwość rozbudowania o kolejne funkcjonalne moduły MDC (Modular Design Construction). Jest to  wyraźny "powiew wiatru nowoczesności", dla mnie (subiektywnie) świetny ruch, zobaczmy co będzie dalej.

Zapraszam zatem do recenzji zintegrowanego wzmacniacza NAD C-368.  Rozmiar i waga nie do końca chcą współgrać ze sobą w tym urządzeniu. Średnich rozmiarów obudowa sugeruje nieco więcej kilogramów. A tu niespodzianka, NAD wagą nie dorównuje chociażby testowanych ostatnio wzmacniaczom: PRIMARE i25, który podobnie ma stopień wyjściowy pracujący w klasie D, oraz REGA Elex-R. Ten ostatni pracuje w klasie AB, więc wymaga wydajnego transformatora zasilającego (czyli więcej musi ważyć).

Na frontowej ścianie C-368 prezentuje się XXI wiek, a to za sprawą kolorowego wyświetlacza, poprzez który możemy dokonać wielu ustawień, między innymi takich jak: regulacja tonów niskich i wysokich, balans czy też włączenia filtra tonów niskich w celu skierowania ich tylko na wyjście subwoofera. Tak, tak dobrze czytacie, to urządzenie posiada wyjście na aktywny głośnik niskotonowy.

 

Przypisanie własnych nazw poszczególnym wejściom odbywa się za pomocą aplikacji dostępnej dla Androida bądź iOS. Po lewej stronie wyświetlacza umieszczono gniazdo słuchawkowe, a dalej zgrabny pięcioprzyciskowy manipulator do sprawnego nawigowania po menu oraz włącznik standby. Po prawej stronie wyświetlacza, umieszczono dwa przyciski do wyboru źródła, oraz pokrętło siły głosu. Wyświetlacz w wersji bez modułu rozszerzającego BluOS jest czarno-biały z górnym wierszem w kolorze czerwonym, a pełną paletę barw ukazuje po uzbrojeniu wzmacniacza o wspomniany moduł. NAD C-368 pozwala na zamontowanie jednocześnie dwóch modułów, jeden jest pełno funkcjonalnym streamerem (MDC BluOS 2), drugi zaś pozwala na przesyłanie sygnału VIDEO w jakości 4K, a jednocześnie na odtwarzanie dźwięku PCM, poprzez złącza HDMI w standardzie 2.0. 

Z tyłu, to już drodzy Państwo jest „na bogato”. Od lewej, NAD przygotował dwie kieszenie do zamontowania modułów MDC, zaślepione ładnymi klapkami. Jak przystało na XXI wiek C-368 wyposażono w przetwornik c/a Burr Brown PCM1795 (32 bity/192 kHz), z którego korzystamy podłączając źródła cyfrowe do dwóch gniazd optycznych i dwóch coaxialnych, znalazło się też miejsce na gniazdo do przykręcenia anteny bluetooth. Nie zabrakło również gniazda do podłączenia gramofonu z wkładką MM. Dalej wzmacniacz dysponuje dwoma gniazdami analogowymi RCA oraz niespodzianka w postaci wyjścia PRE-OUT, jednak jak już wcześniej wspomniałem to gniazdo może posłużyć do podłączenia aktywnego subwoofera, w tym też celu w wzmacniaczu zastosowano filtr, który wszystkie tony niskie wysyła na to wyjście. Mamy również gniazda do zdalnego sterowania innymi urządzeniami IR (IN, OUT) oraz TRIGER do włączania np. subwoofera. NAD C-368 posiada dwie pary zacisków głośnikowych do nagłośnienia strefy A i B, niestety dosyć niskiej jakości. To nie wszystko, ponieważ owe wyjścia możemy „zmostkować” czyli połączyć końcówkę mocy w tryb BRIDGE MODE, otrzymujemy wtedy, jak podaje instrukcja, nawet 300 W ciągłej mocy dla impedancji głośników wynoszącej 8Ω.

Jak wspomniałem w tytule, c368 to w pewnym sensie „instrument bez serca”. Ktoś zapyta: dlaczego takie krzywdzące stwierdzenie?  Ja odpowiem - wcale nie krzywdzące, a może nawet chwalące lub jeszcze lepiej (w pewnym uproszczeniu) wychwalające. Wzmacniacz traktujemy właściwie na równi z instrumentem takim jak gitara, fortepian, perkusja (można tak wymieniać w nieskończoność). Traktujemy, co nie oznacza de facto tego, że jest on w stanie oddać w 100% ich barwy brzmienia. Naszym celem zawsze jest znalezienie tego, który maksymalnie zbliży się do tego "ideału naturalności".

Jest też w tym wszystkim ważny szczegół - wzmacniacz to urządzenie, które ma za zadanie odtwarzać nie tylko brzmienie  instrumentów, ale wszystkie możliwe zarejestrowane w nagraniu dźwięki, więc oczekiwań sporo na miarę wręcz "doskonałego instrumentu" do zadań specjalnych. I taki też (w założeniu doskonały) ma być ten NAD C368.

 

Słowo klucz w całym tym teście (ale i zabawie w audio) to odtwarzać wszystkie możliwe dźwięki, a znaczy to dokładnie tyle, że nie ma grać „po swojemu”, tylko tak jak zostanie mu to dostarczone na wejście ze źródła. Z zasady każdy wzmacniacz (piękna idea) ma być całkowicie transparentny i neutralny. Nie oczekujmy od wzmacniacza, że nagle stanie się muzykiem, kompozytorem, n-tym członkiem zespołu, ma tylko naśladować -  wiernie odtwarzać. Problem niestety w tym, że nie ma rzeczy idealnych - także w tym naszym świecie audio.

Jak to się wszystko ma do naszego NAD C-368? Postaram się wyjaśnić poniżej.

 

Ten wzmacniacz, w porównaniu do innych odsłuchiwanych w naszej redakcji, jest jak słowa zawarte w tytule „bez serca”. Mało tego, napiszę wprost, że jest bez duszy - zimy jak lód. Tyle tylko, że wszystko w pozytywnym tego słowa znaczeniu! Wystarczy więc już tych przenośni i napiszmy to wprost, NAD C-368 jest jednym z tych wzmacniaczy, który nie wnosi nic do odtwarzanego dźwięku. Pewna przejrzystość i neutralność zdaje się być tutaj cechą nadrzędną całego przekazu. Jeśli w nagraniu nie ma wysokich tonów, to ich na pewno nie usłyszycie. Tak samo jest z niskimi tonami czy średnicą. Tak samo jest z tymi wszystkimi dodatkami czy detalami - jeśli ich nie ma - to ich nie doświadczycie. Krótko - ten sprzęt nic od siebie nie dodaje. Mało tego, wyobraźcie sobie linię rozciągniętą pomiędzy tonami niskimi a wysokimi, taka dosłownie kreska, tak gra ten NAD. Jego brzmienie w każdym z zakresów jest do bólu "płaskie" bez faworyzowania któregoś z pasm.

Ale jeśli w nagraniu jest "to coś", właśnie "to coś" usłyszycie i zapewniam wszystkich - będzie to w 100% neutralnie podane. Oczywiście można w skrócie napisać "jak będa niskie, to niskie będą i basta"... tyle tylko, że nie o to w tym wszystkim chodzi. Jest spore grono osób poszukujących barwnych wzmacniaczy, zdolnych zainteresować i wciągnąć swoim brzmieniem. Takie wzmacniacze potrafią być (dla przykładu) bardzo kulturalne w przekazie, dodające ciepło potrzebne do np.: uspokojenia pewnych części w nagraniu. NAD C368 nie będzie silił się na udawanie i sztuczne uprzyjemnianie Waszych nagrań. Dlatego z przekory nazwałem go "instrumentem bez serca", bo nie będzie chciał nas przekonywać swoim "ja", tylko wciągnie nas w samo nagranie. A im lepsze, tym więcej przyjemności i dłuższe odsłuchy.

Macie ochotę posłuchać wzmacniacza o ciepłym brzmieniu, to wybierzcie coś innego. Tutaj czeka Was "prawda wyzwolona" i nic tego nie zmieni. Taki właśnie jest ten wzmacniacz.

 

Jak wspomniałem powyżej - tak wygląd ale i brzmienie sprzętu audio to rzecz subiektywna. Mnie się podoba to, że sprzęt niczego nie udaje, ja osobiście wolę wsłuchać się w muzykę, wnikać w samą realizację nagrania i te wszystkie smaczki wynikające z treści repertuaru, nie lubię słuchać samego sprzętu.

 

Będę też brutalnie szczery i nie napiszę, że coś mnie nad wyraz urzekło w tym wzmacniaczu od strony brzmienia. Nie napiszę, że niskie tony są pięknie rozciągnięte i wielobarwne dzięki temu wzmacniaczowi, albo że wokal wychodzi przed scenę ponad to, co wynika z samego albumu. Nie, bo wtedy wchodziłbym w recenzję materiału muzycznego.

 

Wydaje się więc, że jedynym celem tego wzmacniacza jest trafić w ręce świadomego melomana, dla którego liczy się wierność nagrania. Jeśli tylko płyta jest do niczego, to nie liczcie na to, że on ją ulepszy, poprawi realizatora, czy „podkręci”. Niestety, nie do tego służy NAD C368. Nie wybraliście muzyka a odtwórcę i w tym jest doskonały - w odtwarzaniu. Jego brzmienie oddaje w pełni pewien zamysł nagrania, jest jak dobry służący na dworze Elżbiety, który (w miarę) perfekcyjnie wykonuje wszystkie polecenia.

Gdy słuchałem płyty "TESTIFY"  Phila Colinsa, miałem wrażenie budowania brzmienia w oparciu o czystość przekazu, świetnie rozłożony na planie cały zapis muzyczny. Sterylność w dużym stopniu pomaga... ale potrafi też zaszkodzić. W niektórych momentach odsłuchów odniosłiłem wrażenie bardzo czystego przekazu dźwięki, wręcz matematycznie wyliczonego i zaprojektowanego w sterylnym laboratorium. Nie zrozumcie mnie źle, biorąc do swoich rąk ten wzmacniacz miałem świadomość, że nie mogę oczekiwać brzmienia rodem z gramofonu. Nie było też chęci wnoszenia w świat cyfrowego wzmacniacza ocieplenia rodem z lampowych konstrukcji. Mam też świadomość, że  każdy z nas szuka czegoś swojego/wyjątkowego w sprzęcie, czegoś co zaspokoi go w stu procentach.

Trzeba napisać to wprost, NAD ze swoją konstrukcją wpisuje się w 100% w oczekiwania osób, dla których liczy się realny przekaz i brak podbarwień. To wszystko mogą uzyskać poprzez odpowiednio dobrane źródła muzyki czy kolumny. Zapewniam też, że wielu z was znajdzie to w NAD C-368 i da sporej części melomanów zadowolenie na długie lata.

Podsumowując całość, NAD oferuje na rynku model niepodobny do sporej części sprzętu audio w tym, przedziale cenowym. To nie jest ten wzmacniacz, który da się polubić już od pierwszych taktów, nie wdziera się też ukradkiem do naszych serc, zawłaszczając nas samych i czarując nas odtwarzaną muzyką. Nad należy do tego "gatunku" zawodników, którzy czekają cierpliwie na nasze subiektywne wnioski, na nasze wczytanie się w każde nagranie. Przekazuje nam piękno muzyki zawartej w repertuarze przez nas wybraym, nie sili się i nie tworzy wyidealizowane brzmienie, jego przekaz jest jasny i dla wszystkich czytelny. Każdy, kto znajduje przyjemność w pasji jaką jest audio i muzyka musi skupić uwagę na samej muzyce. NAD'a pokochacie z czasem, doceniając jego walory brzmieniowe z wybranymi i dobrze zrealizowanymi albumami. C368 nauczy Was (tak jak i mnie), że muzykę kocha się dla niej samej, a NAD'a... ten konkretny wzmacniacz docenicie z czasem za jego "szczerość".

Sprzętu do testu użyczył salon AUDIOtrend  z Krakowa, za co serdecznie dziękujemy.

https://audiotrendt.com.pl/

Specyfikacja techniczna:

Moc wyjściowa: 2 x 80 W dostępne dla 4 i 8 Ω

Moc wyjściowa w trybie BRIDGE: 300W dostępne tylko dla 8 Ω
Zakres pasma przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz
Zniekształcenia THD: < 0,03%

Stosunek sygnał/szum: > 98 dB

Separacja kanałów: >75dB (1kHz); >70dB (10kHz)

Współczynnik tłumienia: > 200
Wejścia analogowe: 2 x RCA, 1 x Phono (MM)
Wejścia cyfrowe: 2 x koaksjalne, 2 x optyczne, Bluetooth (apt-X)
Pobór mocy: 29 W , 0,5 W (standby)
Wymiary (S x W x G): 435 x 100 x 390mm
Masa: 7,8 kg

Nasze odsłuchy oparliśmy także o następujący materiał muzyczny: