REGA Elex-R, ANALOGOWY PURYSTA.

przygotował: Aleksander Sokoliński

Podejrzewam, że sporej części melomanom lub audiofilom sama nazwa „REGA ELEX-R” daje wystarczający powód do wyboru tego wzmacniacza bez przeprowadzania recenzji urządzenia. Wydawać by się więc mogło, po co testować coś, co w świecie audio Hi-Fi jest dla niektórych ideałem? Na pewno (nie bez powodu) model Elex-R jest wieloletnim zdobywcą nagród za najlepszy wzmacniacz, co tylko utwierdza niektórych w przekonaniu o swoim wyborze, bo w końcu będąc "regomaniakiem" nie ma nic równie dobrego -  po prostu REGA i już.

Firma REGA od lat znana jest w głównej mierze z gramofonów (i to całkiem udanych konstrukcji - by była jasność sprawy - tutaj nie ma co do tego żadnych "ale"), znana jest także ze wzmacniaczy, głośników, kabli, źródeł cyfrowych... jest tego na tyle dużo, by myśleć o stworzeniu kompletnego systemu audio w oparciu o produkty jednej marki. Można więc bardzo szybko wciągnąć się w magię świata REGA i stworzyć w oparciu o bogatą ofertę jej urządzeń cały swój upragniony/wymarzony system audio. Ale REGA jak praktyka pokazuje tworzy świetne produkty nie tylko z myślą o swoich wielbicielach, ale tworzy w ogóle dobrej klasy urządzenia wyróżniające się świetną jakością wykonania, trwałością i doskonałym brzmieniem. Brzmieniem na pewno mającym swoich zwolenników, bo w pewnym stopniu mającym swoją charakterystykę, która może się spodobać. Podstawą każdego systemu audio będzie niezaprzeczalnie wzmacniacz i do naszych testów trafił właśnie wzmacniacz firmy REGA, a dokładnie model Elex-R. Ten purysta miał dać w testach odpowiedź na pytanie, czy jest to sprzęt dla każdego melomana czy audiofila, czy będzie stanowił wybór jedynie wymienionych powyżej "regomaniaków". Odpowiedź znajdziecie poniżej w tekście naszej recenzji. Zapraszamy!

Marka REGA nie jest tak powszechna/popularna w Polsce jak inne. Znana i lubiana, ale znacznie częściej w naszych domach goszczą takie marki jak Marantz, YAMAHA, DENON lub nawet CAMBRIDGE AUDIO, niż REGA. Jak się okazuje nie zawsze sprzęt tej marki znajduje się w ofercie salonów audio i już na samym początku stwierdzę, że jest to poważny błąd. Zapewne sporo osób szukających wzmacniacza w tym przedziale cenowym sięgnęłoby z ciekawości po tego "Brytyjczyka" i kto wie... Nasz egzemplarz trafił w nasze ręce dzięki naszemu Partnerowi - firmie AUDIOtrendt z Krakowa, za co serdecznie dziękujemy.

Wybór tej czy innej amplifikacji to składowa kilku czynników, jedne z nich mają większe znaczenie a inne mniejsze i odchodzą na dalszy plan, jednak są brane pod uwagę. Takimi czynnikami są: brzmienie, funkcjonalność i wygląd. Brzmienie to element, który ma kluczowy wpływ na wybór sprzętu, dla wielu jedyny. Na jakość brzmienia wpływa również dopasowanie wzmacniacza do głośników, źródeł sygnału, bez możliwości wstępnego odsłuchu kompletnego systemu i porównania trudno określić czy dźwięk jest satysfakcjonujący. Jednak tu możemy być pewni, że ELEX-R został stworzony z pełną dbałością o detale mające w pływ na jakość dźwięku, aby ta była na najwyższym poziomie. Może uprzedzam trochę fakty, ale jest to trochę uzasadnione o czym poniżej.

Już pierwsze spotkanie z tym sprzętem budzi mieszane uczucia, gdyż wizualnie otrzymujemy bardzo proste urządzenie, pozbawione wszelkich możliwych udogodnień w postaci regulacji barwy dźwięku, balansu kanałów, czy rozbudowanego wyboru źródła lub nawet gniazda słuchawkowego. Na przeciwko konstrukcjom konkurencji wydaje się, że mamy przed sobą prawdziwego purystę "z krwi i kości", jak na XXI wiek wręcz wyjątkowego. Elex-R nie zaoferuje nam żadnych wejść cyfrowych, świat analogowy w czystej postaci - mamy więc za to pięć wejść analogowych RCA wraz z wejściem gramofonowym, jedno wyjście RCA do nagrywania, oraz wyjście PRE-AMP do podłączenia zewnętrznej końcówki mocy. Warty zauważenia jest stwierdzenie faktu, że możliwość podłączenia końcówki mocy daje spore możliwości polepszenia brzmienia, ale nie oznacza to w żadnym przypadku, że testowany wzmacniacz musi być zestawiany z innymi końcówkami. Pod względem brzmienia mam lepsze wiadomości niż w temacie samej funkcjonalności (w odniesieniu do świata cyfrowego), Na tylnej ścianie znajdują się również dwie pary dobrej jakości terminale głośnikowe. 

Źródła dźwięku na przednim panelu nie zostały w żaden sposób szczegółowo opisane, nie można także indywidualnie dokonywać zmany nazw źródeł - wszystko odbywa się za pomocą przycisku mającego za zadanie przełączyć źródło od 1-5. Coś jak w sprzęcie z lat 80 ubiegłego wieku, czy to dobrze... tu byłbym sceptyczny - nie każdemu będzie to odpowiadać i nie każda osoba taki minimalizm weźmie za zaletę. Ze swojej strony widzę to jako wadę i osobiście nie jestem przekonany do takiej formy minimalizmu.

Wrócę w tym miejscu jeszcze na moment przełącznika wejść, został on uproszczony do absolutnego minimum. Jak napisałem powyżej -  odbywa się za pomocą jednego przycisku, który niestety co jest do przewidzenia w takim przypadku - pracuje w pętli. Aby więc wrócić do poprzedniego musimy przejść wszystkie po kolei... dla mnie osobiście - porażka kompletna (testując od tygodnia sprzęt nadal nie pamiętam co gdzie i jestem nieprzekonany do jednego tylko przycisku pracującego w pętli). Producent zachował na froncie pokrętło zmiany siły głosu (taki żart) bo idąc tropem maksymalnego minimalizmu -  regulację można było zrobić tylko z pilota. 

 

Ogólnie stylistyka/design REGI Elex-R może się podobać. Frontowa ściana, której wymiar na szerokość zachowuje standard 430 mm, za to do góry wznosi się zaledwie na 80 mm (niby niewiele, ale to się może podobać). Podświetlony na czerwono napis REGA zgrabnie się komponuje na przednim panelu pod srebrnym przyciskiem zasilania.

I tu znów (niestety) rozczarowanie, jeśli oczekujecie włącznika STANDBY to rozczarujecie się. Niestety to zwykły mechaniczny isostat sieciowy, taki jak przed około czterdziestu laty! Jak dla mnie to wręcz nieprawdopodobne, by w takim sprzęcie (za takie pieniądze), było coś takiego! Gdybym sam nie sprawdził, to bym naprawdę nie uwierzył.

Na próżno nam szukać w tym wzmacniaczu jakiejkolwiek nowoczesności, brak wyświetlacza czy wbudowanego nawet najprostszego DAC'a (czyli brak wejść cyfrowych), niepraktyczny (choć logiczny w tym przypadku) wybór źródła, brak również regulacji barwy (jak na purystę przystało). W tym urzędzeniu tego nie doświadczycie, nie znajdziecie takich możliwości - nie ma i już.

Obudowa nie posiada żadnych otworów chłodzących, radiatory umieszczono po bokach. Wzmacniacz przy tym jest solidnej budowy, ciężki jak na swoje skromne wymiary, a to akurat może dobrze świadczyć.

Często słyszę, że recenzenci sprzętu jedynie zachwalają opisywany przez siebie sprzęt, bo chodzi tylko o "wmówienie" potencjalnemu klientowi, że "ma to kupić", a jeśli "nie uda się mu wmówić", to trzeba przynajmniej zasugerować. W tym miejscu zaneguję takie opinie - są one tak samo prawdziwe jak i nieprawdziwe. W naszej Redakcji mamy zasadę "kawa na ławę" i proszę nie odbierać powyżej zamieszczonego tekstu o funkcjonalności  jako ataku na wzmacniacz tej marki. Po prostu należy zmierzyć się z prawdą. Pisząc w skrócie - REGA zdecydowała się na absolutny minimalizmformy, który wymusił pewne rzeczy w konstrukcji urządzenia. I z jednej strony mogą być docenione przez osoby na równi minimalistycznie podchodzące do swojego życia. Każda inna osoba znajdzie w tym "szaleństwie" raczej pewne trudności niż przyjemności. I oczywiście - ze wszystkim można żyć, do wszystkiego się przyzwyczaić. Tyle tylko, że wystarczyła mała odrobina chęci, a testowany sprzęt uznałbym od strony funkcjonalnej nie tylko za minimalistyczny, ale przyjemny w codziennym użytkowaniu. Niestety tak nie jest i potrzeba sporo dobrej woli/chęci, by się do niego przyzwyczaić. Potem jest lepiej i nie zwracamy na takie rzeczy uwagę. Redakcyjny kolega Arek uwielbia taki minimalizm, więc dla niego to "raj na ziemi", mnie jednak brakuje do pełni szczęścia wcale nie małej kropki nad "i". Trzeba być po prostu świadomym takiego, a nie innego funkcjonowania tego wzmacniacza.

Wszystko co najważniejsze wychodzi jednak z samych terminali głośnikowych. I to powinno być najważniejszym elementem wyboru wzmacniacza do własnego systemu audio. Niestety i w tym momencie nastąpił poważny zgrzyt, jak dla mnie nie do zaakceptowania w XXI wieku. Już pierwsze włączenie urządzenia do sieci potrafi nas do niego niestety zniechęcić, a to za sprawą trzasku wydobywającego się z głośników po naciśnięciu przycisku zasilania (tak działa isostat bezpośrednio włączony między przewody zasilania a transformator). Byłem niestety zniesmaczony tym, co usłyszałem w swoich głośnikach w trakcie włączenia wzmacniacza... ale tylko w trakcie włączenia, bo potem było już lepiej, coraz lepiej... a nawet bardzo dobrze!

Wzmacniacz testowałem na dwóch zestawach głośnikowych, takich za około 5 tyś. złotych i takich z okolic 16 tyś. złotych. Jak wykazał test - czym droższe zestawy kolumn, tym więcej dostajemy w temacie jakości brzmienia. I nie ma mowy tutaj o samej jakości wynikającej z przeskoku jakościowego samych kolumn głośnikowych. Dosłownie wiele zależało nie tyle od kolumn, co od wzmacniacza firmy REGA. O brzmieniu tego analogowego purysty można pisać jedynie w samych superlatywach (uwzględniając jego cenę).  Dźwięk jest urzekający, wciągający, wypełniony w swojej masie, odpowiednio dociążony. Im dłużej słuchałem, tym bardziej byłem na tak, im dłużej używałem wzmacniacz Elex-R, tym mi się podobał. Pomimo tej całej masy i dociążenia nie ma mowy o nadmiarze niskich tonów, wzmacniacz prezentowane niskie tony ubiera kształtnie, w bardzo zrównoważony i niesamowicie kontrolowanej formie. To może się podobać, bo nie ma w tym przesady, jest spójność z całością i spora ilość różnorodności niskich. Urzekła mnie za to średnica, ta wychodzi minimalnie przed same kolumny i pokazuje wszystko to, co najlepsze: czytelne wokale, zbudowane na prawidłowym wyrażaniu ich wielkości. Wzmacniacz prezentuje też przeogromną scenę i przepiękną stereofonię. Zwracając uwagę na wysokie tony - nic wam nie umknie, nic się nie zgubi, bo detaliczność jest bardzo wyrazista, wyciąga na wierzch całe dobro ale i też zło jakie zostało zawarte w samym nagraniu. Wysokie tony nie są oszczędne, ale też nie przekraczają w żadnym momencie granicy nazwanej "nienaturalnym przekazem" - daleko do tego. Jest w tym pewne zaznaczenie, pewne nakreślenie (także te wynikające z samej realizacji nagrania), ale wszystko utrzymane w dobrym guście. Przy tym wzmacniaczu możecie być pewni, że nie grozi Wam nuda. Nie zaczniecie nagle poszukiwać partnera do rozmowy, szukać wymówki do wyłączenia lub zmiany repretuaru. REGA Elex-R zapewnia w temacie brzmienia znacznie więcej przyjemności niż od strony użytkowej (która jest niestety piętą Achillesową tego urządzenia). 

Wybierając Elex-R trzeba decydować się na spore kompromisy i wyrzeczenia. To niestety widać w codziennym użytkowaniu - inżynierowie REGI zamiast na funkcjonalność, czy nawet minimalną nowoczesności, postawili wszystko na uzyskiwane brzmienie. 

W dużym stopniu to zadziałało i to bardzo słychać. May dobrej klasy niskie tony - przy tym trzymane są one w ryzach i świetnie ukazują swoją różnorodność, mamy doskonałą jak na ten przedział cenowy średnicę. Jest też i góra, która może nie czaruje wybitnie, ale nie można jej zarzucić jakiś braków - a nawet więcej, potrafi wykrzesać z nagrania sporo smaczków i detali.

 Jeśli więc jesteście w stanie zrezygnować ze współczesności, wszelkiej maści wyświetlaczy OLED, cyfrowego świata wejść SPDIF, i COAXIAL, nie potrzebujecie wbudowanego wzmacniacza słuchawkowego oraz innych udogodnień, a stawiacie na  jakość dźwięku, to jest sprzęt w 100% dla Was. Ja polecam ten wzmacniacz tym wszystkim, którym w sercu gra dobre brzmienie kosztem funkcjonalności. Osobiście? Szczerze wolę urządzenia bardziej funkcjonalne i nowoczesne, dające mi większa swobodę oraz znacznie większa funkcjonalność. Często kosztem brzmienia, bo nic nie jest w życiu "za darmo".

Wzmacniacz REGA Elex-R do testu udostępniła firma AUDIOtrendt z Krakowa przy ul. Sołtysowskiej 35a.

https://audiotrendt.com.pl

https://audiotrendt.com.pl/wzmacniacze-stereo/2871-rega-elex-r.html

Dane techniczne:

Napięcie pracy: 230V
Częstotliwość pracy: 60Hz
Pobór mocy: 250W
Bezpiecznik: T3.15AL 20mm
Moc wyjściowa: 72.5W dla 8Ω, 90W na kanał dla 6Ω, 113W dla 4Ω
Wejście Phono:
Czułość: 1.7mV/72.5W/8Ω dla sygnału 47KHz/220pF
Maksymalny poziom sygnału wejściowego: 100mV
Wejście liniowe:
Czułość: 164mV/72.5W/8Ω dla sygnału 30-50KHz
Maksymalny poziom sygnału wejściowego: 10V
Wyjście Tape:
Poziom sygnału wyjściowego: 164mV dla obciążenia znamionowego
Impedancja wyjściowa: 470Ω
Wyjście liniowe:
Poziom sygnału wyjściowego: 625mV dla obciążenia znamionowego
Impedancja wyjściowa: 600Ω
W zestawie: wzmacniacz, pilot zdalnego sterowania, kabel zasilający.

Nasze odsłuchy oparliśmy także o następujący materiał muzyczny: