ODYSEJA KOSMICZNA
RGG - MYSTERIOUS MONUMENTS ON THE MOON
RECENZJA
 

Przygotował: Michał Koch

mysterious-monuments-on-the-moon-w-iext107020352.jpg

Partner artykułu: 

VSReklama.jpg

Kunszt. Gdybym musiał odpisać nowe wydawnictwo jazzowego trio RGG jednym słowem, to użyłbym właśnie tego określenia. Panowie są mistrzami w swoim fachu, prawdziwymi czarodziejami brzmienia i stylu. Całość okraszona jest jednocześnie delikatnym feelingiem i niecodziennymi rozwiązaniami. Warto jednak poznać bohaterów niniejszej recenzji: Łukasza Ojdana (fortepian), Macieja Garbowskiego (kontrabas) oraz Krzysztofa Gradziuka (perkusja). To oni sprawiają, że RGG jest jednym z najciekawszych jazzowych projektów w Polsce.

Oglądałem ostatnio film „2001: Odyseja kosmiczna” S. Kubricka. Dzieło, chociaż powstało pod koniec lat 60., nie zestarzało się w ogóle. Podobnie dzieje się z pewnymi jazzowymi standardami i zagrywkami. Dlaczego natomiast wspominam akurat o tym arcydziele kinematografii? Powód jest oczywisty, gdyż nie sposób nie odnieść się do tytułu „Mysterious Monuments on The Moon”, który w dość jawny sposób nawiązuje do fabuły „Odysei”, gdzie tajemniczy monument raz po raz pojawia się, jako tajemnicza siła napędzająca bieg wydarzeń. Czy muzyka „Mysterious Monuments on The Moon” mogłaby zastąpić kompozycje Johanna Straussa? Być może. Natomiast album ma jeszcze jeden, bardziej przyziemny cel.

„Mysterious Monuments on The Moon” to przede wszystkim nagroda dla słuchaczy, którzy od dwudziestu lat śledzą dokonania RGG. Płyta powstała z okazji celebracji jubileuszu. Jest to jednocześnie wielka improwizacja, swoiste opus magnum RGG, chociaż trio ma w swoim dorobku łatwiejsze w odbiorze wydawnictwa. Tu otrzymujemy niesamowicie dużo zabawy formą, ba, wręcz po prostu łamania jej, przez co niewprawione ucho może czuć się zagubione. Niczym w przestrzeni kosmicznej.

Które kompozycję mogę zatem polecić? Przede wszystkim rozbudowany „Monument I – VII”, który jest po prostu perłą w koronie płyty, ale moje serce skradł „Deimos”. „Planet LEM” w oczywisty sposób nawiązuje do najwybitniejszego polskiego twórcy science fiction, a „Moonray” oraz „Vexations” to wariacje na temat utworów Artiego Shawa i Erika Satie. Warto jeszcze zwrócić uwagę, że trio dokonało pewnej rewolucji w tworzeniu utworów, gdyż zdecydowana większość powstała nie jako szkic, a podczas wspólnego grania w studio.

Wyjątkowość tego dzieła przejawia się przede wszystkim we wspomnianym na samym początku kunszcie muzyków. Płyty odsłuchałem z prawdziwą przyjemnością. Zostawiła mnie ona z poczuciem błogości oraz pytaniem, czy jesteśmy sami we wszechświecie. Nawet jeśli odpowiedź jest twierdząca, to „Mysterious Monuments on The Moon” jest aż nadto kosmiczną płytą.

Płytę do recenzji dostarczył sklep VOICESHOP.PL.

LP1


Side A
1. Monument I  
2. Monument II  
3. Planet LEM  
4. Moonray  

Side B
1. Sixfold  
2. Monument III  
3. Monument IV  
4. Luna  
5. Vexations 

LP 2


Side C
1. Son Of A Prince  
2. Fobos   
3. Monument V  
4. Monument VI 

Side D
1. Monument VII  
2. Deimos  
3. Urantia  
4. Reversed  
5. Monument VIII  

20220905_080114.jpg