MUZYKA JEST NAJWAŻNIEJSZA
TOOL - FEAR INOCULUM (Deluxe Edition)
RECENZJA
 

Przygotował: Michał Koch

20220814_184551_edited.jpg

Czekałem na ten album, ach, jak czekałem! Tool początkowo trochę (sic!) się ze słuchaczami droczył. Najpierw lata milczenia, dokładnie od premiery poprzedniego longpleja, czyli „10.000 Days”, później dosłownie kilka koncertów, podczas których wokalista Maynard James Keenan i jego koledzy zaprezentowali dwa nowe utwory, aż w końcu ukazał się tytułowy singiel. Od razu sprawił, że zespół powrócił na usta całego muzycznego świata. Zakochałem się w utworze „Fear Inoculum”, który, chociaż nie jest niczym odkrywczym w dyskografii amerykańskiego zespołu, to zawiera wszystkie ich najważniejsze cechy charakterystyczne. Zaznaczę tylko, że jestem fanem twórczości Toola, a także miłośnikiem większości projektów pobocznych muzyków zespołu.

Na premierę całości nie musieliśmy zbyt długo czekać, gdyż piąty studyjny album Toola ukazał się 30 września 2019 roku, trzy tygodnie po premierze singla. Krążek wydany został, podobnie jak ich poprzednie dzieła, w dość ekstrawertycznej wersji. Częścią wydawnictwa był zatem czterocalowy ekran HD wraz z małym głośniczkiem. Później ukazała się jeszcze ekskluzywna edycja Expanded Book Edition, która zawierała dodatkowe utwory oraz szereg holograficznych grafik. Entuzjaści winylów musieli obejść się smakiem. Na czarny krążek czekaliśmy aż do 2022 roku, kiedy to ukazał się box Deluxe Edition. To tym wydawnictwem dziś się zajmiemy.

Pięć płyt winylowych, a każda z wyjątkowym grawerem na odwrocie strony, to dokładnie to, czego oczekiwali kolekcjonerzy. Całość zamknięta jest w ładnej obwolucie, a grafiki doczekały się dużych i czytelnych reprodukcji. Wyrazy uznania dla twórców, gdyż zdecydowanie przyświecał im cel, aby wydanie deluxe Fear Inoculum miało bardzo prestiżowy charakter. Cena zbioru może nie jest najniższa, natomiast za kwotą kilkuset złotych idzie jakość oraz dbałość o każdy detal, przez co box staje się wyjątkowym trofeum w każdej kolekcji. Brzmienie również spełnia pokładane nadzieje. Tool w wydaniu LP brzmi potężnie, instrumenty są doskonale słyszalne, a wokal Maynarda… Cóż, to po prostu trzeba usłyszeć!

„Fear Inoculum” broni się również po latach. Wspomniany już numer tytułowy to Tool „w pigułce”. Utwór numer dwa, czyli „Pneuma”, wita słuchaczy energicznym riffem, który równie dobrze mógłby pochodzić z początku lat 90. Wtrącę tylko, że to moja ulubiona kompozycja na płycie i jedna z ulubionych w katalogu Toola. Później mamy „Invincible” oraz „Descending”, numery, które zespół prezentował (w delikatnie zmienionej formie) podczas koncertów w maju 2019 roku. Są one wobec siebie niczym dzień i noc, aczkolwiek chociaż wydają się wzajemnie uzupełniać, to każdy z nich jest przede wszystkim własną rozbudowaną opowieścią, z gatunku tych, do których przyzwyczaił nas w swoich tekstach Maynard. Dość blado wypada natomiast „Culling Voices”, zwłaszcza że podobnego materiału w historii zespołu było sporo. To jednak tylko cisza przed burzą, gdyż „Chocolate Chip Trip” to szalony popis perkusisty Danny’ego Careya, a finałowe „7empest”, w którym Maynard frazuje jak nigdy dotąd w karierze, zabiera nas w podróż trwającą ponad kwadrans. Cieszy fakt, że muzycy Toola grają tak, jakby wszystkie dźwięki płynęły prosto z serca, a rewelacyjną robotę robi przede wszystkim gitarzysta Adam Jones, który doskonale wie, kiedy przyciąć ostrym riffem, a kiedy wypełnić tło między wokalem Maynarda a sekcją rytmiczną.

Bonusowe utwory udostępnione przez zespół online, z których „Legion Inoculant” i „Mockingbeat” dostępne są również na winylu, to bardziej eksperymenty, intrygujące miniatury i forma zabawy ze słuchaczem, niż coś niezbędnego, by w pełni cieszyć się „Fear Inoculum”. Dodatkowe dźwięki nie przeszkadzają, natomiast i bez nich jest to płyta trwająca prawie 80 minut.

Album zebrał bardzo dobre recenzje, towarzyszyła mu też trasa koncertowa, podczas której Tool zagrał również w Polsce, na festiwalu Impact w krakowskiej Tauron Arenie. Muzycy pozostali jednak dość enigmatyczni, a skryty w cieniu podczas występów na żywo Maynard tylko potwierdził wrażenie, które odniosłem, gdy rozmawiałem z nim kilka lat temu: muzyka jest najważniejsza.  

20220814_184933.jpg

TOOL - FEAR INOCULUM (Deluxe Edition)

Side A
1.    Fear Inoculum
2.    Pneuma

Side B
1.    Invincible

Side C
2.    Legion Inoculant
3.    Descending 

Side D
1.    Culling Voices
2.    Choclate Chip Trip 

 Side E
1.    7empest
2.    Mockingbeat