UDANA KOMBINACJA Z CAMBRIDGE AUDIO.
TEST CAMBRIDGE AUDIO CXC V2.

Przygotował: Arkadiusz Baranowski

Firma Cambridge Audio od kilku ładnych lat zadomowiła się w segmencie HiFi ze swoją serią CX, dając do dyspozycji swoim użytkownikom całkiem spory wybór w temacie urządzeń umożliwiających budowę swojego systemu audio. Obok lubianego i bardzo popularnego (z wielu powodów) odtwarzacza strumieniowego CXN, kolejnym interesującym źródłem muzyki jest odtwarzacz płyt CD oznaczony symbolem CXC. Obecnie na rynku mamy już dostępną kolejną generację tych urządzeń, której pierwszym wyraźnym znakiem rozpoznawalnym jest kolor. Obecne modele otrzymały kolor podobny temu, jaki posiada najwyższa seria (aspirująca do high Endu) EDGE. Luna Grey (bo o tym kolorze mowa) ma być nawiązaniem kolorystycznym i... jedynie kolorystycznym, bo ani forma/design, ani materiały (a tym bardziej cena) nie aspirują nową (odświeżoną) serię do kategorii wyższej niż do tej pory. Mówimy więc raczej i pewnym liftingu, niż jakiejś kompletnej zmianie. Każda osoba mająca wcześniej kontakt z odtwarzaczem CD tej konkretnej serii ma świadomość jej zalet i wad, ma też zapewne wyrobione zdanie i ciężko będzie takie osoby zaskoczyć czymś "nowym" na tyle, by chciały nagle zmienić swoją starszą wersję odtwarzacza CD. Zapewne popularność odtwarzaczom CD (ale tutaj mowa o wszystkich z tego przedziału cenowego) nie ułatwia rosnąca popularność streamingu tak z wszelkiej maści serwisów muzycznych, a już na pewno nie ułatwia streaming swojej osobistej kolekcji materiału muzycznego zgromadzonego np. na dyskach NAS.

Czy w dobie wszechobecnego streamingu muzyki odtwarzacze mają jeszcze jakąś przyszłość? Na to pytanie w sieci można znaleźć tysiące odpowiedzi po obydwu stronach barykady, ale nie da się zaprzeczyć jednemu - coraz trudniej znaleźć w niektórych (zaznaczmy to słowo - niektórych) sytuacjach uzasadnienie do zakupu odtwarzacza CD. Są jednak i tacy, którzy nie wyobrażają sobie życia bez fizycznego nośnika, ich kolekcja już istniejąca jest na tyle obszerna, że nie poszukują nowych źródeł lub po prostu traktują je jedynie jako dodatek - nie najważniejsze źródło muzyki. Jak wykazał inny nasz test https://www.toninuta.com/lyngdorf-cd2 CD wart jest zakupu wtedy, gdy naprawdę jako źródło stanowi realną (w tym przypadku jakościową) różnice dla plików.

Czy więc średniej klasy odtwarzacz CD z segmentu HiFi w 2020 roku ma rację bytu? Postaram się w poniższym tekście nie tyle odpowiedzieć na to konkretne pytanie, ile wskazać dlaczego po prostu warto mieć w swoim systemie odtwarzacz CD. Czy ten konkretny model - tutaj najważniejsze będą subiektywne potrzeby, system w jakim będziemy chcieli włączyć dany odtwarzacz CD oraz subiektywna ocena każdego z Was w kontekście własnych odsłuchów. Z naszej strony test odbył się nie tyle w kontekście sensu istnienia w dalszym ciągu "srebrnego krążka", a ile samej funkcjonalności i jakości brzmienia z tego konkretnego odtwarzacza CD. Zapraszamy więc do testu CXC V2 zwanego też Luna Grey.

CXC V2 nie odbiega budową zasadniczo od poprzedniego modelu poza wspomnianym powyżej kolorem. W środku znajdziemy więc wizytówkę firmy w postaci napędu serwo „S3”, który charakteryzuje bardzo dobrymi poziomami eliminacji zakłóceń typu jitter i korekcji błędów. O mechanizmie "S3" napisano już wiele słów, a odtwarzacze Brytyjskiej marki cenione są za jakość tego mechanizmu i jego pozytywny wpływ na brzmienie. Na tyle firma Cambridge szczyci się "S3" i uważa go za wyróżnik na tle konkurencji, że stosuje go w swojej najwyższej serii 851. W materiałach prasowych i reklamowych servo "S3" uznawane jest za iście High End'owe, który jak się okazuje trafia także do serii niższej, aplikowany pod potrzeby odtwarzaczy z serii CXC. Przyznam jednak szczerze, że w tym przedziale cenowym odtwarzacz CD ciężko nazwać High End'owym, nie tylko ze względu na brzmienie ale i jakość brzmienia. Nawet mając na względzie konkretny element - servo "S3" ciężko oczekiwać od całości konstrukcji konkurowania z konstrukcjami odtwarzaczy CD najwyższej klasy.

CXC V2 Luna Grey za to w tym przedziale cenowym faktycznie prezentuje się więcej niż poprawnie od strony budowy. Przedni panel zasadniczo nie zmienił się od poprzedniej wersji, mamy więc tackę na płytę CD wykończoną czarnym panelem z akrylu, pod spodem znajduje się czytelny wyświetlacz także umieszczony za czarnym akrylem.

Na tylnym panelu nie ma nic zaskakującego w stosunku do poprzedniej wersji. Podstawą są dwa wyjścia cyfrowe, SPDIF oraz COAXIAL, obok mamy także dwa złącza RCA sterujące. 

Mamy do swojej dyspozycji dostarczony na wyposażeniu pilot, który stanowi podstawę nie tylko sterowania stricte danym odtwarzaczem, ale i pozostałymi elementami systemu audio zbudowanego o sprzęt firmy Cambridge Audio z serii CX.

Całość sprawia wrażenie bardzo przyjemne dla oka wrażenie, stawiając bardziej na klasykę designu. 

Czy budowa bez większych zmian oznacza brak zmian brzmieniowych? Tutaj prawda jest taka, że ze względu na wyjścia cyfrowe (bez wyjść fizycznych analogowych) w głównej mierze to zewnętrzny DAC odpowiada za całość uzyskiwanego brzmienia. Nie jest tajemnicą, że mnogość dostępnych na rynku przetworników od najprostszych po naprawdę drogie i wysokiej klasy daje spore pole do popisu. W swoim zestawieniu systemu nie poszliśmy na skróty i towarzyszami dla testowanego odtwarzacza CD zostały aż dwa różnej klasy przetworniki. Jeden wbudowany w wzmacniacz PRIMARE I35 (celowo) oraz zewnętrzny Musical Fidelity M6s DAC oparty o topowy model ES9038PRO.

Wspomniałem, że celowo zestawiliśmy CXC z PRIMARE I35 bo w tym samym systemie pracuje już jeden transport konkurencyjnej marki (PRIMARE) oznaczony symbolem DD35. Mamy więc okazję porównać dwa różne, o zgoła innym przedziale cenowym urządzenia przeznaczone do odtwarzania płyt CD.

Jak wypadły testy? Już na wstępie przyznam, że pozytywnie dla CXC V2. Rzecz jasna im lepszej klasy DAC- tym uzyskujemy znacznie lepsze brzmienie. Tutaj "uznanie za zasługi" nie należy się odtwarzaczowi Cambridge, a przetwornikowi. Z drugiej strony CXC V2 zagwarantował podstawę w postaci dobrej klasy mechanizmu, który odpowiedzialny był za odczyt danych z nośnika cyfrowego.

CXC V2 nie wypada także lepiej w zestawieniu z droższym konkurentem w temacie jakości pracy mechanizmu. Tutaj nie ma mowy o niewielkich różnicach, a o wyraźnych  (słyszalnych) w klasie pracy napędu. Konkurent gwarantuje znacznie cichszą pracę napędu, charakteryzuję się zdecydowanie lepszą kultura pracy tacki. Tak, piszemy o przepaści cenowej pomiędzy CXC V2, a DD35 tyle tylko, że gwarantem jakości w tym konkretnie przypadku jest DAC, a za różnicę w cenie pomiędzy transportami CD możemy nabyć już wysokiej klasy przetwornik cyfrowo-analogowy. I to jest ta "wygrana" CXC v2 w stosunku do droższego konkurenta. Jeśli szukamy transportu dobrej klasy, ale nie przesadnie drogiego, naszym celem jest podłączenie go do wysokiej klasy DAC'a - CXC v2 będzie bardzo dobrym wyborem. Nie zagwarantuje nam jakość pracy mechanizmu na poziomie odtwarzaczy wyższej klasy, ale rekompensuje to z nawiązką ceną (w dniu pisania testu kosztował nieco ponad 2800 złotych).

Czy CXC v2 nie wnosi nic nowego w stosunku do poprzedniego modelu CXC dla użytkownika już posiadającego odtwarzacz poprzedniej generacji. Firma Cambridge odświeżyła swoją serię licząc zapewne na zainteresowanie nowych klientów lub wszystkich tych, którzy chcą w swój system wprowadzić odtwarzacz płyt audio. Odtwarzacz względem konkurencji może cieszyć się popularnością wynikającą z solidności konstrukcji, trwałości oraz sporych możliwości wynikających z faktu posiadania cyfrowych wyjść. CXC v2 wygrywa ceną i praktycznością, a ostateczny szlif brzmienia należy do samego przetwornika na jaki się zdecydujemy.

Czy CD w obecnych czasach ma jeszcze rację bytu? W mojej ocenie jak najbardziej, przy czym powtarzałem to wiele razy i napisze to raz jeszcze - nie bójcie się inwestować w dobrej klasy napędy i wysokiej klasy przetworniki cyfrowo-analogowe. Sukcesem korzystania z CD w naszych systemach audio jest wysokiej klasy napęd i DAC, a  CXC v2 jest dobrą w tym wymiarze podstawą wartą zainteresowania. C Nośnik płyt CD Audio jeszcze nie umarł i na pewno długo jeszcze będzie srebrna płyta obecna. Zapewne za kilka (kilkanaście?) lat będzie pewien powrót do tego nośnika (jednym z powodów jest sentyment), a na dziś polecam tylko dobre realizacje, najlepiej wydań Japońskich czy Amerykańskich. Import dobrej klasy płyt nie jest straszny, a nasz odtwarzacz może się okazać, że zyska nowe życie. Kto nie ma CD player'a - ma okazję inwestując swój czas na odsłuch testowanego odtwarzacza i na koniec - niewielkie (relatywnie) środki przy jego zakupie.

Specyfikacja techniczna:
- Wyjścia cyfrowe: S/PDIF i TOSLINK optical
- Impedancja wyjścia S/PDIF <75>
- Maksymalny pobór mocy 25W
- Pobór mocy w trybie standby <0.5W
- Wymiary 85 x 430 x 315mm
- Waga 4.7kg

Nasze odsłuchy oparliśmy także o następujący materiał muzyczny: